Według doniesień portalu ESPN, pierwsze sześć organizacji zdecydowało się na udział w lidze B Site – lidze franczyzowej, która ma być rozgrywana w Stanach Zjednoczonych.

Na scenie Counter-Strike'a w roku 2020 zobaczymy burzliwy rozwój lig franczyzowych. Do tej pory takie rozwiązania mogliśmy dostrzec przede wszystkim w League of Legends, gdzie Riot Games na początku 2018 roku zdecydował się wprowadzić ten model do obecnego LEC. Na czym on polega? W telegraficznym skrócie, organizacje wykupują sobie miejsce w lidze na ustalony okres – może być to sezon, rok lub dłużej. Dzięki temu włodarze danej marki są pewni tego, że ich zespół będzie brał udział w tych rozgrywkach, nie musząc się martwić o spadki i relegacje. Jednak przede wszystkim drużyny, które wykupiły slota w rozgrywkach, stają się współwłaścicielami ligi i należy im się część jej przychodów.

Rozgrywki B Site zapowiadają się niezwykle ciekawie. Duncan „Thorin” Shields, który został dyrektorem kreatywnym tego projektu, jakiś czas temu zapewnił całą publikę, że oprawa ligi wejdzie na poziom jakiego esport jeszcze nie widział. Dodatkowo oficjalnie zaprezentowano nam grono komentatorów i ekspertów, które obfituje w znane nazwiska.

Jednak na ten moment, przynajmniej według informacji podawanych przez ESPN, organizatorzy nie mogą pochwalić się czołowymi formacjami ze sceny Counter-Strike'a. Sześć pierwszych organizacji, które zdecydowały się na udział w B Site to: Cloud9, MIBR, MAD Lions, Gen.G, Dignitas i CR4ZY. Patrząc na to, że w rozgrywkach ma brać udział maksymalnie dwanaście drużyn, na chwilę obecną obsada nie zachwyca.

Plotki te pojawiły się po wcześniejszej informacji od ESL o zaproszonych 24 drużynach do cyklu ESL Pro League, który również od tego roku będzie bazował na modelu franczyzowym. Jednak zgodnie z informacjami serwisu DBLTAP, żadna z tych organizacji nie podpisała jeszcze umowy na uczestnictwo w rozgrywkach, a ustalenia zakończyły się na niewiążących listach intencyjnych. To ogłoszenie pociągnęło za sobą potężne kontrowersje. Niektóre drużyny które uczestniczyły w poprzednim sezonie Pro Ligi lub wywalczyły sobie do niego awans, nie zostały zaproszone do nadchodzących zawodów. W ramach rekompensaty zaproponowano im uczestnictwo w lidze niższego szczebla, czyli ESEA MDL Premier Division.

Jest to kolejna decyzja ESL, która odbiła się bardzo negatywnym echem wśród profesjonalistów. Kilka dni temu głośno zrobiło się o nowym systemie zaproszeń do zamkniętych kwalifikacji do Minora, które mają być rozdawane według ich własnego rankingu.