Star Wars: Zero Company zebrało świetne recenzje, trafiło na listy bestsellerów i wydawało się kolejnym dużym sukcesem marki. Za kulisami sytuacja wygląda jednak znacznie gorzej. Jeszcze przed premierą większość pracowników studia Bit Reactor miała zostać wysłana na bezpłatne przestoje. Według nieoficjalnych informacji problem mógł dotyczyć nawet około 80% zespołu.

Star Wars: Zero Company zadebiutowało 27 sierpnia 2026 roku na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Taktyczna strategia szybko zebrała bardzo dobre opinie i zainteresowała graczy.

Dla studia Bit Reactor powinien być to więc czas świętowania. Tyle że część osób, które stworzyły grę, na jej premierę patrzyła z domu.

Twórcy hitu Star Wars bez wynagrodzenia

Według informacji przekazanych przez Game File, jeszcze przed debiutem Zero Company studio Bit Reactor zdecydowało się wysłać dużą część załogi na tzw. furlough. W praktyce oznacza to, że pracownicy formalnie pozostają zatrudnieni, ale przez określony czas nie wykonują pracy i nie otrzymują wynagrodzenia.

Samo Bit Reactor potwierdziło, że takie działania rzeczywiście miały miejsce. Studio nie ujawniło jednak dokładnej liczby osób objętych decyzją. Według jednego ze źródeł Game File sytuacja mogła dotyczyć nawet około 80% zespołu. Aktywna miała pozostać jedynie niewielka grupa pracowników potrzebnych między innymi do obsługi gry po premierze.

Co ciekawe, decyzja nie miała zostać narzucona przez Electronic Arts ani Disneya. Bit Reactor twierdzi, że był to ruch podjęty wewnętrznie przez samo studio.

Gra sprzedaje się dobrze. Pracownicy nadal nie mają pewności

Sytuacja jest szczególnie zaskakująca, ponieważ Zero Company nie okazało się klapą. Wręcz przeciwnie. Gra otrzymała bardzo dobre recenzje i po premierze znalazła się wśród najlepiej sprzedających się produkcji na Steamie.

Sukces komercyjny może zwiększyć szanse na powrót pracowników do normalnej pracy. Bit Reactor deklaruje, że chciałoby ponownie zatrudnić pełny zespół i wznowić wypłacanie wynagrodzeń. Nie ma jednak gwarancji, że wszyscy rzeczywiście wrócą.

Nawet udana gra nie daje już bezpieczeństwa

Historia Zero Company doskonale pokazuje jeden z największych problemów współczesnego gamedevu. Jeszcze niedawno można było zakładać, że sukces gry oznacza większą stabilność dla jej twórców. Dobra sprzedaż, wysokie oceny i znana marka powinny oznaczać kolejne projekty oraz bezpieczne miejsca pracy.

W 2026 roku coraz częściej nie jest to już takie oczywiste. Branża od kilku lat mierzy się z ogromną falą zwolnień, restrukturyzacji oraz zamykania całych studiów.

Według raportu State of the Game Industry 2026 aż 28% ankietowanych pracowników branży gier straciło pracę w ciągu ostatnich dwóch lat. W Stanach Zjednoczonych odsetek ten był jeszcze wyższy. Co więcej, niemal połowa zwolnionych osób wciąż nie znalazła kolejnego zatrudnienia.

Brutalna rzeczywistość gamedevu

Przypadek Star Wars: Zero Company jest wyjątkowo wymowny. Możesz pracować przy jednej z największych marek na świecie. Możesz stworzyć bardzo dobrze ocenianą grę. Możesz znaleźć się wysoko na liście bestsellerów.

A mimo wszystko możesz nie mieć pewności, czy za kilka tygodni nadal będziesz miał pracę. Dla graczy Zero Company może być jednym z najciekawszych tytułów 2026 roku. Dla osób pracujących w branży jego kulisy są jednak kolejnym ostrzeżeniem. Dzisiaj nawet sukces gry nie oznacza już sukcesu ludzi, którzy ją stworzyli.