Ubisoft kończy rozwój Champions Tactics: Grimoria Chronicles. Serwery taktycznego RPG zostaną wyłączone 30 października 2026 roku, niecałe dwa lata po premierze. Projekt miał pokazać, że NFT-y mogą być fundamentem pełnoprawnej gry. Pokazał głównie, jak szybko taki fundament potrafi się rozwalić.
Problemy było widać już wcześniej. W maju Ubisoft zaczął usuwać z produkcji elementy Web3: zamrożono portfele, zamknięto marketplace i system Forge, a postacie zapisane jako NFT przeniesiono do zwykłej bazy danych. Z „cyfrowej własności gracza” zostały więc standardowe przedmioty kontrolowane przez wydawcę.
Portfel miał znaczenie
Champions Tactics oferowało turowe pojedynki PvP, w których gracze wystawiali trzyosobowe drużyny bohaterów. Sam pomysł nie był tragiczny, ale ekonomia gry od początku budziła wątpliwości.
Ubisoft przygotował 75 tysięcy postaci Champions oraz kolekcję 10 tysięcy Warlordów. Bohaterów można było kupować, sprzedawać i łączyć w systemie Forge. Im więcej postaci posiadał gracz, tym wyższy osiągał status VIP i tym większe dostawał bonusy. Najwyższy poziom wymagał zebrania aż 100 Champions.
Marketing mówił o kolekcjonowaniu i własności. W praktyce większy portfel oznaczał szybszy rozwój konta. W grze opartej na rankingowym PvP pachniało to modelem pay-to-win, niezależnie od tego, jak ładnie Ubisoft próbował to opakować.
Cyfrowa własność do momentu wyłączenia serwerów
Po premierze pojawiały się oferty sprzedaży bohaterów za ponad 63 tysiące dolarów. Sama oferta nie oznacza oczywiście, że ktokolwiek faktycznie tyle zapłacił, ale dobrze pokazuje poziom spekulacji, który towarzyszył projektowi.
Ubisoft pobierał przy tym sześć procent prowizji od transakcji. Model był prosty: gracze handlują, wydawca zarabia przy każdej sprzedaży, a ceny mają rosnąć razem z popularnością produkcji.
Problem w tym, że rynek NFT potrzebuje aktywnej społeczności i wiary, że gra będzie działała przez wiele lat. Champions Tactics nie zapewniło ani jednego, ani drugiego. Po wyłączeniu serwerów właściciel tokena nadal może mieć zapis na blockchainie, ale nie ma już działającej postaci. Ma cyfrową pamiątkę po martwej grze.
Tak właśnie wygląda „prawdziwa własność”, kiedy ktoś inny trzyma wtyczkę.
Ubisoft już wcześniej dostał po łapach
Francuzi eksperymentowali z NFT wcześniej. W 2021 roku uruchomili platformę Quartz i wprowadzili cyfrowe przedmioty do Ghost Recon Breakpoint. Gracze przyjęli pomysł fatalnie, bo do sprzedawania skórek nie potrzeba blockchaina ani korporacyjnego gadania o rewolucji.
Champions Tactics miało być drugą próbą: grą od początku zaprojektowaną wokół cyfrowych aktywów. Tyle że produkcja pojawiła się długo po największej gorączce NFT, otrzymała niewielką promocję i nigdy nie przebiła się do szerszej publiczności.
Blockchain nie był jedynym problemem. Ubisoft nie stworzył gry wystarczająco dobrej, by ludzie chcieli w nią grać bez marketplace’u. Gdy najciekawszym elementem projektu jest możliwość sprzedania postaci kolejnemu użytkownikowi, wszystko działa tylko do momentu, w którym zabraknie nowych kupujących.
Zamknięcie Champions Tactics nie musi oznaczać, że Ubisoft całkowicie rezygnuje z blockchaina. Firma nadal eksperymentuje z cyfrowymi aktywami przy innych projektach. Powinna jednak zapamiętać jedną prostą rzecz:
gracze potrzebują dobrej gry, a nie NFT. Blockchain nie zastąpi balansu, społeczności, aktualizacji i sensownego pomysłu. Może jedynie sprawić, że po zamknięciu serwerów rachunek będzie bardziej bolesny.