Games Done Quick przerwało sponsorowany pokaz Metal Sluga po protestach widzów dotyczących saudyjskich właścicieli SNK. Organizatorzy zareagowali szybko, ale cała sytuacja pokazała, że ktoś wcześniej kompletnie poległ jeśli chodzi o weryfikację partnera.
12 lipca GDQ ogłosiło specjalny stream przygotowany wspólnie z SNK z okazji 30-lecia serii Metal Slug. Pierwszy speedrun zdążył się już zakończyć, gdy organizator wydarzenia pojawił się na transmisji i poinformował, że kolejne zaplanowane biegi zostają odwołane.
Powodem była reakcja społeczności na powiązania właścicieli SNK z Arabią Saudyjską. GDQ przekazało, że nie przyjmie pieniędzy ze sponsoringu i nie będzie dalej współpracować z firmą. W oficjalnym komunikacie organizacja przyznała, że partnerstwo stało w sprzeczności z jej podejściem do praw człowieka i inkluzywności.
To dobra reakcja. Problem w tym, że przyszła dopiero wtedy, gdy podstawowy research wykonali widzowie.
Powiązania SNK nie są żadną tajemnicą
SNK, firma odpowiedzialna za Metal Sluga, Fatal Fury i The King of Fighters, od 2022 roku znajduje się pod kontrolą podmiotu związanego z Misk Foundation, fundacją założoną przez Mohammeda bin Salmana.
GDQ w swoim komunikacie wskazywało na saudyjski Public Investment Fund. Formalnie struktura własnościowa SNK jest bardziej skomplikowana, ale sedno pozostaje bez zmian: za firmą stoi kapitał powiązany z saudyjskim następcą tronu i państwową strategią inwestowania w globalną rozrywkę.
Arabia Saudyjska od lat wydaje miliardy na gaming i esport. Poprzez Savvy Games Group kontroluje między innymi ESL FACEIT Group i Scopely. Kraj organizuje też coraz większe turnieje, próbując zostać jednym z głównych centrów światowego esportu.
Krytycy określają takie działania mianem sportswashingu – budowania atrakcyjnego wizerunku państwa przez sport i rozrywkę, aby przykryć zarzuty dotyczące represji, praw kobiet, osób LGBT, pracowników migrantów czy zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego.
Społeczność nie powinna sprawdzać sponsorów za organizatora
GDQ od lat kreuje się na wydarzenie otwarte, przyjazne i zaangażowane społecznie. Organizowane maratony zbierają miliony dolarów dla organizacji charytatywnych. Tegoroczne Summer Games Done Quick zakończyło się wynikiem ponad 2,4 miliona dolarów dla Lekarzy bez Granic.
Przy takim wizerunku współpraca z firmą kontrolowaną przez podmiot powiązany z Mohammedem bin Salmanem musiała wywołać krytykę.
Nie chodzi o to, że Metal Slug nagle stał się złą grą albo że speedrunnerzy odpowiadają za działania saudyjskich władz. Problemem był sponsor oraz brak wcześniejszego sprawdzenia, skąd właściwie pochodzą pieniądze. To nie czat powinien pełnić funkcję działu compliance.
GDQ zrobiło ostatecznie to, co należało zrobić: przerwało stream, zrezygnowało z pieniędzy i przyznało się do błędu. Nie próbowało przeczekać afery ani zasłaniać się kontraktem. W branży pełnej pustych komunikatów PR-owych jest to warte odnotowania.
Jednocześnie trudno przesadnie chwalić organizację za gaszenie pożaru, który sama wywołała.
Metal Slug dostał rykoszetem
Największym przegranym całej sytuacji jest sama seria. Metal Slug świetnie pasuje do formatu GDQ: szybka akcja, efektowna oprawa, wysoki poziom trudności i duży potencjał speedrunningowy.
Pokaz miał być świętem jednej z najbardziej charakterystycznych serii arcade. Zamiast tego stał się kolejną dyskusją o saudyjskich pieniądzach w gamingu.
GDQ podjęło słuszną decyzję, ale zdecydowanie za późno. Przy skali inwestycji Arabii Saudyjskiej organizatorzy esportowi i gamingowi nie mogą już udawać, że takie powiązania są trudne do wykrycia.
Sponsorów trzeba sprawdzać przed podpisaniem umowy, a nie dopiero wtedy, gdy widzowie zrobią research i rozpętają burzę.