Electronic Arts ponownie znalazło się pod presją po kolejnych zwolnieniach. Według medialnych doniesień redukcje objęły pracowników w USA i Indiach, m.in. w działach customer support, IT, rekrutacji oraz obsługi operacyjnej. Skala cięć nie została oficjalnie ujawniona, ale wśród zwolnionych mają być osoby z wieloletnim stażem.

To kolejny sygnał, że w gamedevie nikt nie ma dziś pewnej pozycji. Nie wystarczy pracować przy dużej marce, dowieźć udany projekt ani mieć dziesięciu lat doświadczenia w jednej firmie. Branża nadal działa w trybie ciągłej restrukturyzacji.

EA nie jest wyjątkiem

Firma już wcześniej redukowała zespoły związane z Battlefield Studios i innymi projektami. Tym bardziej absurdalnie wygląda fakt, że cięcia potrafią pojawiać się nawet przy markach, które sprzedają się dobrze i mają stabilną bazę graczy.

Dziś sukces gry nie zawsze oznacza rozwój zespołu. Coraz częściej oznacza „optymalizację kosztów”, czyli mniej ludzi do obsługi większej liczby projektów. A to z czasem odbija się na jakości aktualizacji, wsparciu technicznym i tempie reakcji na problemy społeczności.

Zwolnienia w cieniu przejęcia

Sytuacja jest jeszcze bardziej napięta, bo EA znajduje się w trakcie przejęcia przez konsorcjum związane z saudyjskim Public Investment Fund. Tego typu transakcje zawsze budzą pytania o przyszłość studiów, marek i pracowników.

Formalnie zwolnienia nie muszą być bezpośrednio związane z przejęciem. W praktyce firmy przed dużymi zmianami właścicielskimi często chcą poprawić wyniki i ograniczyć koszty. A pierwszym miejscem, w którym szuka się oszczędności, są niestety etaty.

Kryzys w branży trwa

EA to tylko kolejna firma na długiej liście. W ostatnich latach zwolnienia i zamknięcia studiów dotknęły praktycznie wszystkich największych wydawców. Przyczyn jest kilka: zbyt agresywne zatrudnianie w czasie pandemii, rosnące budżety gier AAA, nietrafione inwestycje w gry-usługi i presja inwestorów.

Najgorsze jest jednak to, że na rynku pracy pojawia się coraz więcej bardzo doświadczonych ludzi, a nowych stanowisk nie przybywa w tym samym tempie. Dla wielu osób zwolnienie z dużego studia nie oznacza szybkiej zmiany pracy, tylko miesiące szukania nowego miejsca albo całkowite odejście z branży.