EA Sports FC 26 szykuje się na piłkarskie lato 2026. Electronic Arts zapowiedziało darmową aktualizację The World’s Game, która w praktyce będzie mundialowym trybem bez oficjalnej licencji FIFA. Nie zobaczymy więc nazwy FIFA World Cup 2026, oficjalnego logo ani kultowego pucharu, ale sama struktura zabawy ma jasno nawiązywać do największego turnieju reprezentacyjnego świata.
Aktualizacja doda do gry 53 licencjonowane reprezentacje narodowe. Wśród nich znajdą się między innymi Anglia, Niemcy, Meksyk, Kanada, Stany Zjednoczone, Urugwaj, Korea Południowa, Arabia Saudyjska, Turcja i Australia. EA mocniej dopracowało też wybrane federacje – Brazylia, Hiszpania i Portugalia mają otrzymać bardziej autentyczną oprawę, w tym oficjalne stroje i lepsze odwzorowanie zawodników.
Najważniejszy będzie jednak nowy tryb turniejowy. Zagra w nim 48 drużyn, podzielonych na 12 grup po 4 zespoły. Po trzech meczach fazy grupowej najlepsze reprezentacje przejdą do fazy pucharowej, zaczynającej się od 1/16 finału i kończącej wielkim finałem. Innymi słowy: to mundial, którego EA nie może nazwać mundialem.
Brak licencji FIFA to oczywiście ograniczenie. Nie będzie oficjalnego brandingu, trofeum ani pełnej turniejowej otoczki znanej ze starszych odsłon serii FIFA. Z drugiej strony EA nadal ma ogromną przewagę w postaci bazy graczy, licencji piłkarskich i rozbudowanego ekosystemu FC. Dla wielu osób ważniejsze od logo będzie to, czy można rozegrać reprezentacyjny turniej z aktualnymi składami i nowymi koszulkami.
Ciekawie wypada też porównanie z eFootball, które ma dostać własną aktualizację mundialową, tym razem z oficjalną licencją FIFA World Cup 2026. Konami będzie więc miało nazwę i branding, ale EA wciąż ma zasięg, przyzwyczajenie społeczności i dużo mocniejszą pozycję w mainstreamie.
The World’s Game Update ukaże się 4 czerwca 2026 roku jako darmowa aktualizacja dla posiadaczy EA Sports FC 26. Trafi również do FC Mobile na Androidzie i iOS.
To nie będzie pełnoprawny FIFA World Cup w starym stylu, ale wygląda na sprytne obejście problemu licencyjnego. EA nie ma już nazwy, którą przez lata budowało swoją serię, ale nadal potrafi wykorzystać moment. A gdy zacznie się prawdziwy turniej w USA, Meksyku i Kanadzie, wielu graczom pewnie wystarczy jedno: możliwość odpalenia konsoli i poprowadzenia swojej reprezentacji do finału.