The Crew Motorfest przekroczyło próg 10 milionów graczy. Ubisoft pochwalił się wynikiem w mediach społecznościowych i trudno się dziwić – dla firmy, która w ostatnich latach miała więcej problemów niż pewnych hitów, to naprawdę solidny sygnał.

Motorfest od początku był porównywany do Forzy Horizon. Hawaje, otwarty świat, masa samochodów, festiwalowa atmosfera i jazda nastawiona na czystą frajdę – podobieństw nie dało się ukryć. Ubisoft nie zrobił jednak kopii jeden do jednego. Oʻahu ma własny klimat, mapa jest gęsta i dobrze zaprojektowana, a samo prowadzenie aut daje dużo satysfakcji.

Najważniejsze jest to, że gra nie umarła kilka tygodni po premierze. Ubisoft regularnie dorzuca nowe playlisty, samochody i aktywności, dzięki czemu Motorfest dalej żyje. To typowy model gry-usługi, ale tutaj akurat działa całkiem sensownie, bo jest do czego wracać.

Warto tylko pamiętać, że 10 milionów graczy nie oznacza 10 milionów sprzedanych kopii. W wynik wliczają się również subskrypcje, darmowe okresy próbne i różne promocje. Mimo to skala nadal robi wrażenie.

Motorfest dalej ma swoje wady. Dialogi NPC-ów potrafią męczyć, progres nie zawsze daje poczucie nagrody, a część aktywności wygląda jak zapychacz. Ale jako arcade racer Ubisoft trafił w punkt: odpalasz grę, wybierasz auto i po prostu jedziesz.

The Crew Motorfest przestało być tylko „Forzą Horizon od Ubisoftu”. To jedna z najmocniejszych obecnie marek wyścigowych wydawcy i dowód, że firma nadal potrafi dowieźć grę, do której ludzie chcą wracać.