Warhorse Studios, czyli czeska ekipa od Kingdom Come: Deliverance, ma pracować nad RPG osadzonym w świecie Władcy Pierścieni. Brzmi jak plotka z forum, ale temat zrobił się poważny: po wcześniejszych przeciekach pojawiły się informacje, że projekt faktycznie powstaje, a Warhorse równolegle dłubie też przy nowej grze z serii Kingdom Come.

I szczerze? To połączenie ma więcej sensu, niż wygląda na pierwszy rzut oka.

Warhorse zbudowało swoją markę na realizmie, ciężkim klimacie i świecie, który nie działa jak lunapark z questami. Kingdom Come było brudne, powolne, niewygodne i przez to cholernie wiarygodne. Jeśli studio przeniesie tę filozofię do Śródziemia, możemy dostać coś dużo ciekawszego niż kolejne fantasy RPG z orkowym mięsem armatnim i mapą zapchaną znacznikami.

Bo Władca Pierścieni nie potrzebuje kolejnego klona Skyrima. Potrzebuje gry, która pokaże podróż, kulturę, zagrożenie i ciężar świata większego niż sam bohater. Magia nie musi tu strzelać z palców co pięć sekund. Wystarczy, że będzie rzadka, dziwna i naprawdę potężna. Tak jak u Tolkiena.

Według wcześniejszych plotek budżet projektu miał sięgać około 100 milionów dolarów, choć na konkrety trzeba jeszcze poczekać. Tak samo z datą premiery. Patrząc na tempo Warhorse i skalę takiej produkcji, raczej nie ma co liczyć na szybki debiut. Bardziej realnie brzmią już okolice następnej generacji konsol niż końcówka obecnej.

Nowe Kingdom Come też jest w produkcji

Co ważne, Warhorse nie rzuca swojej własnej marki w kąt. Studio ma pracować również nad kolejną grą z uniwersum Kingdom Come. Na razie nie wiadomo, czy będzie to pełnoprawna trójka, spin-off czy mniejszy projekt przygodowy.

Najciekawsze pytanie brzmi: czy wróci Henryk? Po wydarzeniach z Kingdom Come: Deliverance II seria spokojnie mogłaby pójść w stronę nowego bohatera. I może nawet powinna. Średniowieczne Czechy mają wystarczająco dużo historii, żeby nie robić z Henryka wiecznego zbawcy regionu.

Aha, będą też perfumy Kingdom Come

Na dokładkę Warhorse zapowiedziało współpracę z Kintsugi Perfumes. Efekt? Oficjalne, limitowane perfumy Kingdom Come: Deliverance. Cena: około 160 euro za 50 ml. Zapach ma być inspirowany m.in. jabłkiem, miodem, szałwią, rumiankiem i lawendą.

Brzmi absurdalnie, ale w sumie pasuje. Kingdom Come od zawsze sprzedawało immersję, więc teraz można ją sobie dosłownie psiknąć na szyję.

Śródziemie w dobrych rękach?

Jeśli Warhorse naprawdę dowiezie RPG we Władcy Pierścieni, możemy dostać jedną z najciekawszych gier fantasy ostatnich lat. Nie dlatego, że będzie największa. Tylko dlatego, że może być najbardziej wiarygodna.

A po Gollumie marka Tolkiena potrzebuje właśnie tego: gry, która nie będzie tylko licencją na pudełku, ale prawdziwą wyprawą przez Śródziemie.