GrammaCrackers, 81-letnia streamerka znana z grania w Minecrafta, została ofiarą swattingu podczas jednej ze swoich transmisji. Kobieta streamuje swoją próbę „przejścia” gry, a przy okazji wykorzystuje rosnącą popularność do zbierania pieniędzy na leczenie nowotworu swojego wnuka.
W trakcie streama GrammaCrackers spała, a transmisja dalej była aktywna. Wtedy pod jej dom przyjechały służby: według relacji na miejscu pojawiło się około 20 radiowozów, kilka pojazdów SWAT, uzbrojeni funkcjonariusze i drony. Policjanci weszli do domu z latarkami i bronią, a widzowie mogli oglądać całą sytuację na żywo.
Najbardziej rozbrajająca była reakcja samej streamerki. W późniejszym nagraniu opowiadała, że funkcjonariusze byli dla niej mili, a całą sytuację skwitowała niemal jak dziwną przygodę -dostała uwagę od rodziny, przejechała się radiowozem, wróciła do domu, wzięła ibuprofen i poszła spać.
Brzmi zabawnie, ale sprawa jest poważna. Swatting to nie prank, tylko przestępstwo. Fałszywe zgłoszenie może doprowadzić do tragedii, bo policja reaguje tak, jakby zagrożenie było realne. W historii streamingu były już przypadki, które skończyły się śmiercią niewinnych osób.
GrammaCrackers dołącza do długiej listy twórców, którzy padli ofiarą podobnych ataków. Wcześniej swatting dotknął m.in. xQc, Adina Rossa czy Neda Luke’a, aktora znanego z roli Michaela w GTA V. To problem, z którym streaming mierzy się od lat, zwłaszcza gdy twórcy pokazują swoje życie publicznie i budują dużą społeczność.
W tej historii najbardziej uderza kontrast: starsza kobieta gra w Minecrafta, zbiera pieniądze na leczenie wnuka i daje ludziom spokojny, autentyczny content. A ktoś uznaje, że dobrym pomysłem będzie nasłanie na nią uzbrojonej policji.