Sony Interactive Entertainment ma nowy problem w USA. Dwóch właścicieli PlayStation złożyło pozew zbiorowy, twierdząc, że firma mogła zarobić dwa razy na tych samych cłach: najpierw podnosząc ceny sprzętu, a później ubiegając się o zwrot pieniędzy od rządu.
Sprawa Walker et al v. Sony Interactive Entertainment LLC trafiła 6 maja 2026 roku do sądu federalnego w Północnej Kalifornii. Powodowie, Amorey Walker i Bryce Foster-Quarles, twierdzą, że Sony podniosło ceny konsol PlayStation i akcesoriów, tłumacząc to między innymi kosztami ceł wprowadzonych za administracji Donalda Trumpa. W niektórych przypadkach podwyżki miały sięgać nawet 150 dolarów.
Problem polega na tym, że część tych ceł została później uznana przez sądy za nielegalną. To oznacza, że importerzy – w tym potencjalnie Sony – mogą ubiegać się o ich zwrot wraz z odsetkami. Według pozwu firma przerzuciła koszt na klientów, a teraz może odzyskać te same pieniądze od państwa. Prawnicy powodów nazywają to „podwójnym odzyskaniem” i bezpodstawnym wzbogaceniem.
Na razie to dopiero początek sprawy. Nie ma decyzji o uznaniu pozwu za zbiorowy, nie ma wyroku i nie ma żadnego obowiązku zwrotów dla graczy. Sony może też argumentować, że ceny rosły nie tylko przez cła, ale również przez droższe komponenty, problemy z dostawami, inflację i sytuację rynkową. I właśnie to może być kluczowe: sąd będzie musiał ustalić, czy da się w ogóóle policzyć, jaka część podwyżek wynikała konkretnie z taryf.
Sony nie jest jedyną firmą pod ostrzałem. Podobny pozew trafił wcześniej w Nintendo, gdzie gracze zarzucają firmie podobny mechanizm przy Switchu i akcesoriach. Jeśli te sprawy pójdą dalej, mogą stać się ważnym testem dla całej branży sprzętu gamingowego.
Dla graczy stawka jest jasna: skoro firmy tłumaczyły podwyżki kosztami ceł, a później mogą te cła odzyskać, to pytanie brzmi, czy pieniądze powinny zostać u producentów, czy wrócić do klientów.
Nie ma jeszcze mowy o masowych zwrotach za PlayStation. Ale sam pozew pokazuje, że konsumenci coraz uważniej patrzą na to, jak wielkie korporacje tłumaczą podwyżki. Bo cena konsoli to dziś nie tylko plastik, chipy i marketing. To też polityka, cła, prawnicy i bardzo konkretne pytanie: kto ostatecznie zapłacił rachunek – i kto powinien dostać zwrot?