W całej sprawie Musk kontra Altman najciekawsze nie są już nawet przepychanki o to, czy OpenAI miało zostać non-profitem, czy jednak kolejną maszynką do drukowania miliardów. Najciekawsze jest nazwisko, które w dokumentach wraca jak boss z drugiej fazy walki: Demis Hassabis.

Dla świata AI to szef Google DeepMind i jeden z najmocniejszych graczy w branży. Dla graczy – człowiek, który zaczynał przy Bullfrogu, pracował nad AI w Black & White, a później założył Elixir Studios od Republic: The Revolution i Evil Genius. Zanim Dolina Krzemowa zaczęła mówić o AGI jak o nowej religii, Hassabis już budował systemy, które miały sprawiać wrażenie, że naprawdę myślą.

I najwyraźniej właśnie dlatego Musk oraz ludzie z orbity OpenAI tak bardzo patrzyli mu na ręce. W mailach Musk pisał, że OpenAI musi ściągać absolutnie najlepszych ludzi, bo inaczej zostanie zjedzone przez DeepMind. Według niego Google miało nie tylko kasę i infrastrukturę, ale też filozofię „jednego umysłu, który będzie rządził światem”. Brzmi jak lore z cyberpunkowego RPG, ale mówimy o ludziach realnie walczących o kontrolę nad najważniejszą technologią dekady.

Najmocniej brzmi jednak fragment, w którym Shivon Zilis pisze do Muska, że trzeba „spowolnić Demisa”, bo bez tego szanse na dobrą przyszłość są niskie. I tu robi się nieprzyjemnie. Bo to już nie jest sportowa rywalizacja startupów. To język ludzi, którzy boją się, że ktoś inny pierwszy dobiegnie do mety i zamknie za sobą drzwi.

Hassabis nie był przypadkowym straszakiem. DeepMind miało na koncie AlphaGo, potem AlphaZero, a później AlphaFold, czyli projekt, który realnie zmienił biologię strukturalną i dał Hassabisowi Nobla z chemii. To nie jest CEO od pustych keynote’ów. To facet z dorobkiem, który tłumaczy, czemu konkurencja widziała w nim raid bossa całej branży.

Największa ironia? OpenAI miało być przeciwwagą dla Google i DeepMind. Bezpieczną, otwartą, misyjną. Ale z tych wiadomości wychodzi coś znacznie bardziej ludzkiego: strach, ambicja i walka o tron. Altman miał pisać o zostaniu „królami AI”, Musk panikował przed DeepMind, a wszyscy dookoła udawali, że chodzi wyłącznie o dobro ludzkości.

Najrozsądniej wypada tu Ilya Sutskever. Jeśli boisz się, że Demis może stworzyć „dyktaturę AGI”, to nie buduj struktury, w której taką samą władzę może dostać Musk, Altman albo ktokolwiek inny.

I to jest sedno całej historii. Problemem nie jest tylko to, czy AI stworzy Google, OpenAI czy kolejny miliarder z obsesją na punkcie zbawiania świata. Problemem jest to, że zanim jeszcze powstał ten mityczny „cyfrowy bóg”, najbogatsi ludzie planety już kłócą się o to, kto będzie trzymał smycz.