Blizzard odpala sentymentalną bombę. Overwatch kończy 10 lat i – co ciekawe – robi to w momencie, gdy marka znowu zaczęła oddychać pełną piersią. Jeszcze rok temu wielu graczy miało wrażenie, że seria kręci się w kółko, a „Overwatch 2” bardziej rozwalił tożsamość gry niż ją rozwinął. Teraz? Po wielkim reboocie z początku 2026 sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Overwatch wrócił do życia

Blizzard wykonał ruch, którego część community domagała się od dawna – wywalił „2” z nazwy i przestał udawać, że sequel był czymś więcej niż dużym patchem z kryzysem tożsamości. Razem z tym przyszła kompletna przebudowa narracji, nowe systemy progresji i aż 5 nowych bohaterów na start sezonu. Kolejni mają wpadać jeszcze w tym roku.

I trzeba uczciwie powiedzieć: to zadziałało. Overwatch znowu zaczął być grą, o której się gada. Viewerzy wrócili na Twitcha, matchmaking przestał świecić pustkami, a Blizzard pierwszy raz od dawna wygląda, jakby miał konkretny plan zamiast panicznego gaszenia pożarów.

Anniversary Event startuje już teraz

Z okazji 10-lecia Blizzard odpala specjalne wydarzenie rocznicowe, które potrwa od 12 maja do 1 czerwca. Event ma być mocno oparty na nostalgii i klasycznym rosterze z 2016 roku, co widać już po pierwszych grafikach z Mercy, Tracer i Winstonem na froncie. Najważniejsze rzeczy, które Blizzard już potwierdził:

  • 21 skinów dla bohaterów z premierowego składu
  • 15 Anniversary Loot Boxów
  • 33 kosmetyczne dodatki 2D stworzone przez devów i społeczność
  • 5 unikalnych weapon charmów
  • ekskluzywne tytuły do zdobycia podczas eventu
  • community challenge z nagrodami dla wszystkich graczy

I tak, loot boxy dalej istnieją. Co jest samo w sobie zabawne, bo Blizzard przez ostatnie lata próbował udawać, że ten system nigdy nie był fundamentem sukcesu Overwatcha. Tymczasem przy 10-leciu znowu lecą skrzynki, bo wszyscy dobrze wiedzą, że community kocha ten dopaminowy strzał bardziej niż kolejną „epicką” ikonę profilu za grind.

Blizzard gra nostalgią i robi to cholernie skutecznie

Najciekawsze jest to, że Blizzard w końcu przestał walczyć ze swoją własną historią. Zamiast na siłę udowadniać, że „nowy Overwatch” jest lepszy od starego, studio zaczęło budować most między obiema wersjami gry.

I właśnie dlatego ten event może naprawdę odpalić. Gracze nie chcą kolejnego korpo-eventu z checklistą challenge’y. Chcą przypomnienia czasów, kiedy Overwatch był świeży, kolorowy i faktycznie dominował multiplayerowy rynek. Kiedy każdy znał voice line’y Reinhardta, a highlight intro Genjiego wywoływało PTSD w rankedach.

Na koniec jeszcze szybki loot przed eventem

Zanim wystartuje Anniversary Event, trwa jeszcze Junkrat’s Loot Hunt. Do 12 maja można zgarnąć do 9 darmowych loot boxów i podwójny XP do Battle Passa.

Blizzard ewidentnie chce utrzymać graczy online bez ani jednego dnia przerwy między eventami. I szczerze? To akurat mądry ruch. Po latach chaosu Overwatch w końcu wygląda jak gra, która wie, czym chce być. A to chyba najlepszy prezent, jaki można było dać fanom na 10. urodziny.