SEGA oficjalnie odpuszcza projekt „Super Game” – jedną z najbardziej tajemniczych inicjatyw w swojej najnowszej historii. Pomysł zapowiedziano jeszcze w 2021 roku jako coś więcej niż zwykłą grę: wielką, technologiczną platformę dla kilku tytułów AAA, która miała „przekraczać granice tradycyjnego gamingu”. Brzmiało ambitnie. Po pięciu latach brzmi raczej jak kolejny przykład tego, jak łatwo wielkie korporacyjne hasła rozbijają się o rzeczywistość produkcji gier.

Według najnowszych informacji finansowych SEGA zrezygnowała z dalszego rozwijania tej koncepcji, a cały projekt miał być powiązany z ogromnym budżetem szacowanym na około 882 miliony dolarów. Firma w prezentacji dla inwestorów potwierdza jednocześnie zmianę priorytetów: mniej nacisku na F2P i live service, więcej na pełnoprawne gry oparte na znanych markach.

„Super Game” miało być przyszłością SEGI. Została tylko mgła

Największy problem z „Super Game” polegał na tym, że przez lata nikt tak naprawdę nie wiedział, czym ten projekt ma być. SEGA mówiła o globalnej skali, wykorzystaniu nowych technologii, streamingu, społeczności i wielkich markach. W praktyce gracze nie zobaczyli ani konkretnej rozgrywki, ani tytułu, ani nawet jasnej wizji.

To nie był zwykły przypadek gry, która została zapowiedziana za wcześnie. To była cała strategia, sprzedawana inwestorom jako coś, co miało ustawić firmę na kolejne lata. I właśnie dlatego jej anulowanie jest tak wymowne. SEGA nie kasuje po prostu jednej produkcji. Firma przyznaje, że model „wielkiej platformy-usługi” przestał wyglądać jak pewny kierunek rozwoju.

Live service nie jest już magicznym rozwiązaniem

Decyzja SEGI nie bierze się znikąd. Rynek gier-usług jest dziś brutalny. Każdy wydawca chciałby mieć własnego Fortnite’a, Genshin Impact albo GTA Online, ale większość kończy z kosztownym projektem, który znika szybciej, niż zdąży zbudować lojalną społeczność.

SEGA sama wskazuje na słabsze wyniki segmentu F2P i problemy z tytułami usługowymi, w tym Sonic Rumble Party. Według doniesień firma obniża priorytet dla produkcji free-to-play i przesuwa część ludzi do prac nad klasycznymi, pełnymi grami.

To rozsądny ruch. SEGA ma biblioteczkę marek, za którą wielu wydawców dałoby się pokroić: Sonic, Persona, Like a Dragon, Total War, Virtua Fighter, Crazy Taxi, Jet Set Radio, Streets of Rage, Golden Axe. Próba upychania wszystkiego w model live service mogła skończyć się rozmyciem tego, co w tych seriach najważniejsze.

Klasyczne marki wracają do gry

Anulowanie „Super Game” nie oznacza, że SEGA zwija interes. Wręcz przeciwnie – firma szykuje mocne uderzenie w oparciu o swoje znane IP. W planach są nowe odsłony lub projekty związane z takimi seriami jak Shinobi, Jet Set Radio, Streets of Rage, Golden Axe, Crazy Taxi i Virtua Fighter. SEGA zapowiada też cztery nowe pełnoprawne gry oparte na głównych markach do końca roku fiskalnego kończącego się w marcu 2027. Na liście nadchodzących projektów przewijają się między innymi:

  • Stranger Than Heaven, czyli nowy projekt od Ryu Ga Gotoku Studio,
  • Persona 4 Revival,
  • Total War: Warhammer 40,000,
  • Total War: Medieval III,
  • nowy Virtua Fighter,
  • nowe Crazy Taxi, Golden Axe, Jet Set Radio i Streets of Rage,
  • a także sequel Alien: Isolation.

To zestaw, który wygląda znacznie konkretniej niż abstrakcyjne „Super Game”. I prawdopodobnie właśnie o to chodzi. SEGA ma wrócić do gier, które da się pokazać, sprzedać i zrozumieć bez prezentacji pełnej korporacyjnych slajdów.