W branży gier rzadko kiedy padają tak mocne słowa z ust ludzi, którzy sami tę branżę współtworzyli. A jednak Shawn Layden, były szef PlayStation z czasów PS4, nie owija w bawełnę: jego zdaniem Xbox Game Pass jest projektem, którego nie da się już uratować.

To nie jest pierwszy raz, kiedy Layden wbija szpilę w model subskrypcyjny Microsoft. Ale tym razem timing jest szczególny – Xbox przechodzi właśnie przez poważne zmiany kadrowe i strategiczne.

Nowe rozdanie po odejściu starych liderów

Po odejściu Phil Spencer i Sarah Bond stery przejęła Asha Sharma. Nowa CEO Microsoft Gaming nie ma wieloletniego doświadczenia w branży gier, ale nadrabia to agresywnym podejściem i chęcią nauki.

I to widać. Sharma obniżyła ceny Game Passa, analizuje nowe modele subskrypcji, chce „przywrócić Xboxowi tożsamość” – czyli konsolę i społeczność w centrum i nie wyklucza powrotu do ekskluzywnych gier first-party.

Brzmi jak próba resetu. Problem w tym, że według Laydena może być już za późno.

Co właściwie nie działa w Game Passie?

Krytyka Laydena nie jest emocjonalna – to raczej chłodna analiza ekonomii. Jego główna teza: Game Pass zjada własny ogon.

Subskrypcja, która daje dostęp do setek gier za niewielką opłatą, obniża sprzedaż pełnych wersji gier, zmienia percepcję wartości produktu („po co kupować, skoro mogę mieć w abonamencie?”) i utrudnia zarabianie na dużych produkcjach AAA.

W praktyce oznacza to, że Microsoft może tracić miliony dolarów na potencjalnych sprzedażach, próbując wymusić sukces modelu, który niekoniecznie pasuje do realiów rynku. Layden ujął to dosadnie: firma robi wszystko, żeby to uratować, mimo „niekorzystnych diagnoz i ponurych prognoz”.

Plan ratunkowy: więcej tierów, więcej eksperymentów

Asha Sharma nie zamierza jednak odpuszczać. Wręcz przeciwnie – szykuje przebudowę Game Passa. Nieoficjalnie mówi się o kilku kierunkach:

1. Tańszy wariant „first-party only”

Subskrypcja skupiona wyłącznie na grach od Xbox Game Studios. Pomysł prosty: mniej kosztów, bardziej klarowna oferta.

2. Integracja z Netflixem

Plotki sugerują możliwe połączenie z Netflix w ramach Game Pass Ultimate. To już nie tylko granie, ale pełnoprawny pakiet rozrywki.

3. Tier z reklamami i cloud gamingiem

Najbardziej kontrowersyjny pomysł: oglądasz reklamę → grasz godzinę w chmurze.

Brzmi jak mobilki sprzed dekady, ale w świecie subskrypcji wszystko jest możliwe.

Problem większy niż Xbox

Warto spojrzeć szerzej: to nie jest tylko problem Xboxa. Game Pass był przez lata przedstawiany jako przyszłość całej branży. Jeśli ten model zacznie się chwiać, konsekwencje mogą być ogromne: wydawcy mogą wrócić do klasycznej sprzedaży premium, mniejsze studia stracą stabilne finansowanie z subskrypcji, a gracze… będą musieli znowu więcej płacić za pojedyncze tytuły.

Z drugiej strony – może to właśnie naturalna korekta po zbyt optymistycznym hype’ie.