Jeśli śledzisz branżę FPS-ów od lat, to wiesz jedno: Battlefield aż się prosił o film. Od 2002 roku seria przewinęła się przez dziesiątki konfliktów, technologii i generacji sprzętu – a Hollywood? Cisza. No to wygląda na to, że ktoś w końcu powiedział: „dobra, robimy to na serio”.
Według doniesień, Electronic Arts pracuje nad pełnoprawnym filmem live action. I to nie byle kim.
Mocne nazwiska za sterami
Za scenariusz i reżyserię ma odpowiadać Christopher McQuarrie – gość, który ogarniał ostatnie części Mission: Impossible i Top Gun: Maverick. Czyli nie mówimy o randomowym projekcie z półki „adaptacje gier, które nikogo nie obchodzą”, tylko o czymś, co może faktycznie dowieźć poziom.
Do tego dochodzi Michael B. Jordan, który ma produkować film, a być może też zagrać główną rolę. Na razie to jeszcze nie jest przyklepane, ale jeśli do tego dojdzie – mamy potencjał na naprawdę mainstreamowy hit.
Duże ambicje, duże pieniądze
Projekt podobno już krąży po studiach filmowych i platformach streamingowych. Cel? kino, nie streaming. To sporo mówi – EA najwyraźniej nie chce szybkiego strzału na platformę VOD, tylko pełnoprawny blockbuster. I nie ma co się dziwić, bo taka produkcja będzie droga jak cholera, wymaga ogromnej skali (bitwy, sprzęt, efekty) oraz musi oddać klimat serii, która stoi realizmem i intensywnością.
Battlefield vs Call of Duty – teraz też na ekranie
Co ciekawe, Battlefield nie będzie jedyny. Call of Duty też dostaje swoją filmową adaptację. Za nią stoi Paramount Pictures, a premiera planowana jest na 2028 rok. Czyli dokładnie to samo, co od lat widzimy w grach:
- Battlefield vs Call of Duty
- teraz: film vs film
Tyle że tym razem nie chodzi o sprzedaż DLC, tylko o box office.
Battlefield wraca na szczyt
Warto też zaznaczyć, że marka akurat jest na fali. Najnowsza odsłona, Battlefield 6, zrobiła 7 milionów sprzedanych kopii w pierwszy weekend i była najlepiej sprzedającą się grą 2025 roku w USA. To nie jest przypadek. EA ewidentnie wyczuło moment.