Virtus.pro po raz pierwszy zmierzyło się z tak wymagającym przeciwnikiem i mimo przegranej pokazało, że z FaZe Clanem potrafi walczyć jak równy z równym.

Poland Virtus.pro

1

Sezon 7 – tydzień 1
Esports Championship Series
ćwierćfinał

Train
(10:5; 6:0)

Inferno
(5:10; 4:6)

Cache
(8:7; 4:9)

European Union FaZe Clan

2

Train

FaZe Clan wygrało pierwszą pistoletówkę oraz kolejną potyczkę, jednak tylko gdy Polacy przekupili broń to zaczęli skutecznie bronić obszarów bombowych. Świetna dyspozycja MICHA i snatchiego pozwoliła doprowadzić do remisu 2:2, lecz Virtusi nie wyszli na prowadzenie. Jednak jak mówi powiedzenie „co się odwlecze to nie uciecze” – MICHU ponownie pokazał się z fenomenalnej strony odbijając bombsite B, gdzie w pojedynkę zdobył trzy eliminacje. To okazało się być początkiem pięciopunktowej serii zaliczonej przez Virtusów, która została przerwana przegraną sytuacją jeden na jednego. Ten pojedynczy sukces pogrążył ekonomię FaZe Clan, ponieważ już przy próbie kolejnego ataku europejska formacja zaliczyła potknięcie. Virtus.pro zakończyło pierwszą połowę z przewagą 10:5.

Snax przypieczętował zwycięstwo drugiej pistoletówki trzeba eliminacjami. Po tym FaZe odbyło przerwę taktyczną i zdecydowało się force'ować, lecz nawet Desert Eagle w rękach NIKO nie powstrzymał naszych w ataku na obszar bombowy B. Europejska drużyna po zakupie broni zdobyła dwie eliminacje otwierające, lecz Virtusi zdołali wygrać tę rundę. GuardiaN i spółka ponownie wpadli w kłopoty finansowe i stanęli w bardzo ciężkiej sytuacji po wyniku 15:5.

Inferno

MICHU wspiął się na wyżyny swoich możliwości zdobywając cztery eliminacje broniąc banana. To pozwoliło Virtusom wygrać pistoletówkę, lecz FaZe Clan odpowiedziało już w kolejnej rundzie. Polacy od czasu utworzenia nowego składu pod banderą Virtus.pro ani razu nie grali Inferno w oficjalnym meczu i gołym okiem można było to zobaczyć. Potężne luki w obronie, brak większego zgrania drużynowego i gra opierana głównie na indywidualnościach – te cechy definiowały całą pierwszą połowę w wykonaniu podopiecznych Jakuba „kubena” Gurczyńskiego.  Przed zmianą stron na koncie naszych znalazło się wyłącznie pięć punktów.

Druga połowa rozpoczęła się od wygranej pistoletówki przez Virtusów, w której snatchie zdobył trzy eliminacje, a TOAO wygrał sytuację jeden na jednego. Polacy wygrali kolejną potyczkę, lecz tylko gdy FaZe przekupiło ekwipunek postawiło bardzo skuteczną obronę. Ponownie widoczny był brak przygotowania ze strony naszych, którzy opierali się na indywidualnych zaskoczeniach. Mapa zakończyła się wynikiem 9:16.

Cache

Decydująca mapa rozpoczęła się od wygranej pistoletówki oraz następnej potyczki przez FaZe Clan. Virtus.pro wykorzystało pierwszego fulla od razu odpowiadając i stając przed szansą na wyrównanie wyniku. Jednak Polacy w kolejnym ataku zbyt długo zwlekali z wejściem na obszar bombowy B, przez co oddali inicjatywę w ręce oponentów. Drugi punkt na konto swojej drużyny zdobył byali wygrywając sytuację jeden na jednego w siódmej rundzie. Później ciężar gry na swoje barki wziął MICHU, który zajmując bombsite A zdobył trzy fenomenalne fragi i to pozwoliło jego drużynie doprowadzić do remisu 5:5. Snax i spółka zapewnili sobie wygraną pierwszą połowę, lecz okazała się ona niewielka – przed zmianą stron zobaczyliśmy wynik

Ostatnia pistoletówka tej serii została wygrana przez FaZe Clan, przez co zobaczyliśmy kolejny remis w tym spotkaniu. Virtusi długo nie mogli wejść w drugą połówkę, a udało im się to podczas force'a po pokazie umiejętności Snaxa. Jednak właśnie ten zawodnik po wygranej rundzie wyrzucił snajperkę chcąc podnieść inną broń, lecz nie zdążył tego dokonać. Polacy stracili bardzo ważny karabin, na który musieli wydać sporą część swoich finansów. Na szczęście dla naszych wystarczyły im wyłącznie pistolety by odeprzeć następny atak. Jednak NiKo pokazał dlaczego wiele osób uważa go za najlepszego gracza na świecie – wygrał sytuację jeden na czterech i przybił gwóźdź do trumny zawodnikom Virtus.pro.

Drabinka oraz harmonogram turnieju można znaleźć w naszej relacji tekstowej pod tym adresem.