Dwie gry sprzed kilkunastu lat, ponad 11 milionów sprzedanych egzemplarzy i szacunkowo 435 milionów dolarów przychodu w miesiąc. Activision znalazło sposób, żeby ponownie zarobić na Call of Duty: Black Ops i Black Ops 2. Gavin Goslin, wieloletni pracownik Treyarch, przypomniał jednak, że ludzie odpowiedzialni za oryginały nie uczestniczą w finansowym sukcesie wznowień.

Obie produkcje trafiły 9 lipca na PlayStation 4 i 5. Nie przygotowano pełnoprawnych remake'ów ani gruntownie odświeżonej grafiki. Studio Iron Galaxy przeniosło starsze wersje na nowsze konsole, zachowując kampanie, multiplayer i tryby Zombies.

Efekt zaskoczył nawet wydawcę. Według szacunków Alinea Analytics Black Ops 2 sprzedało się w lipcu w 8,2 miliona egzemplarzy, a pierwsza część w trzech milionach. Za sukcesem stoją przede wszystkim gracze, którzy pamiętają oryginały z czasów PlayStation 3 i Xboxa 360.

Goslin, projektant poziomów pracujący przy obu odsłonach, opisał na LinkedIn wielogodzinne nadgodziny i presję towarzyszącą ich produkcji. Cieszy go popularność dawnych projektów, ale krytykuje sytuację, w której wydawca ponownie sprzedaje wieloletnią pracę zespołu, nie wypłacając jej autorom dodatkowego wynagrodzenia. W kolejnym wpisie zwrócił również uwagę na zwolnienia w branży, które dotknęły także jego.

Trzeba jednak rozróżnić przychód od zysku. Wspomniane 435 milionów dolarów to niezależne szacunki, nie oficjalne sprawozdanie Microsoftu. Alinea wylicza, że około 130 milionów przypada na prowizję platformy Sony. Pozostała kwota również nie jest czystym zyskiem wydawcy.

Sprawa ma jeszcze drugą stronę. Deweloperzy zatrudnieni na etatach zazwyczaj otrzymują pensje, a nie automatyczny udział w każdej przyszłej sprzedaży. Bez znajomości kontraktów nie można zarzucać Activision złamania prawa. Goslin domaga się raczej zmiany zasad wynagradzania.

Tymczasem szef marketingu Activision Tyler Bahl przyznaje, że powodzenie klasycznych Black Ops przerosło oczekiwania firmy. Wydawca zamierza wykorzystać tę nostalgię również przy premierze Modern Warfare 4, zaplanowanej na 23 października.

Pytanie dotyczy więc nie tylko pieniędzy z dwóch wznowień, lecz także przyszłych kontraktów. Jeżeli starsze gry mogą przynosić ogromne przychody po kilkunastu latach, trudno dziwić się postulatom, by część dodatkowych wpływów trafiała również do ich oryginalnych twórców.