Riot Games nie wycofuje się z ograniczeń dotyczących replayów w League of Legends, ale przesuwa ich wejście w życie. Zmiany trafią do gry dopiero wraz z patchem 26.21, zaplanowanym na 21 października. Powodem jest krytyka ze strony twórców i trenerów, którzy mocno polegają na dostępie do powtórek.

Pierwotnie nowe zasady miały wejść już w patchu 26.20. Riot zapowiedział wtedy, że gracze zachowają dostęp do replayów własnych meczów, ale stracą możliwość pobierania powtórek spotkań, w których sami nie brali udziału. Dostęp do replayów przez aplikacje i strony trzecie miał zostać całkowicie odcięty.

Firma tłumaczyła decyzję względami bezpieczeństwa. Według Riot część zewnętrznych narzędzi wykorzystywała dane z gry w sposób, który otwierał drogę do nadużyć i tworzenia nieautoryzowanego oprogramowania, w tym cheatów. Ograniczenie dostępu do replayów miało być jednym z elementów szerszego porządkowania dostępu do danych z klienta gry.

Problem w tym, że replaye są bardzo ważnym narzędziem dla trenerów, analityków i twórców materiałów edukacyjnych. Pozwalają rozkładać mecze na czynniki pierwsze, analizować decyzje zawodników czy przygotowywać materiały bez konieczności uczestniczenia w danym spotkaniu.

Po fali krytyki Riot zdecydował się więc przesunąć termin zmian. Firma poinformowała, że pracuje nad rozwiązaniem, które ma sprawić, by osoby zawodowo korzystające z replayów nie zostały mocno poszkodowane przez nowe zasady.

Na razie nie wiadomo jednak, jak dokładnie miałby wyglądać taki system. Riot nie wyjaśnił, kto kwalifikowałby się do rozszerzonego dostępu, czy trzeba byłoby przechodzić dodatkową weryfikację ani czy podobne opcje otrzymają zwykli gracze.

Do czasu premiery patcha 26.21 obecne możliwości pobierania replayów mają więc pozostać bez zmian. Sam patch ma pojawić się 21 października, kilka dni po starcie fazy Play-In mistrzostw świata.

Warto też zaznaczyć, że przesunięcie zmian dotyczących replayów nie wpływa na osobną politykę Riot związaną z dostępem aplikacji trzecich do pamięci gry. Nieznane i niezatwierdzone narzędzia mają być blokowane zgodnie z wcześniejszym harmonogramem, a zatwierdzeni deweloperzy dostali czas do kwietnia 2027 roku na przejście na oficjalne API lub rezygnację z funkcji wymagających bezpośredniego dostępu do pamięci.

Riot kupił więc sobie dwa tygodnie na dopracowanie rozwiązania, ale sama kontrowersja nie znika. Ostateczne znaczenie zmian będzie zależało od tego, czy firma rzeczywiście pozostawi trenerom i twórcom sensowny sposób pracy z replayami.