Chris Hansen, człowiek kojarzony od lat z programem „To Catch a Predator”, wszedł na scenę CrimeCon razem z YouTuberem Schlepem, żeby pokazać publiczności, jak łatwo obcy użytkownik może próbować przenieść rozmowę z Robloxa na prywatny komunikator. Kilka minut później konto Hansena dostało bana. Tak, podczas panelu poświęconego bezpieczeństwu dzieci.

Demonstracja odbyła się w grze typu random chat. Jeden z napotkanych użytkowników szybko zapytał Hansena o Snapchata. Chwilę później konto zostało wyoutowane, a następnie Roblox poinformował o jego moderacji za „poważne lub powtarzające się naruszenia zasad”. Schlep zasugerował, że ktoś z firmy obserwował panel, ale żadnych dowodów na ręcznie wydanego bana nie przedstawił. I to jest ważne: absurdalny timing nie jest jeszcze dowodem na celowe uciszanie.

Problem w tym, że dla Robloxa cały obraz wygląda fatalnie. Firma od stycznia wymaga kontroli wieku przed dostępem do czatu i ogranicza komunikację między dorosłymi a młodszymi użytkownikami. Tyle że niezależne badanie opublikowane w maju, obejmujące około 2 miliony wiadomości, wskazało, że część treści związanych z groomingiem, seksualizacją nieletnich czy nękaniem nadal przechodziła przez moderację.

Do tego 13 sierpnia amerykański Senat wszczął ponadpartyjne śledztwo dotyczące bezpieczeństwa dzieci na Robloxie. Więc nawet jeśli ban Hansena był automatem albo zwykłym zbiegiem okoliczności, Roblox właśnie dostał podręcznikowy przykład tego, jak nie prowadzić narracji o bezpieczeństwie własnej platformy.