Battlefield 6 okazał się największym startem w historii serii, sprzedał ponad 7 milionów kopii w trzy dni i dał EA dokładnie to, czego firma potrzebowała po problemach Battlefielda 2042.

Kilka miesięcy później Electronic Arts zaczęło jednak zwalniać ludzi ze studiów pracujących przy grze, między innymi z DICE, Criterion, Ripple Effect i Motive. Klasyka branży AAA: dowozisz hit, bijesz rekordy, a potem ktoś w Excelu uznaje, że twoje stanowisko trzeba „zoptymalizować”.

W tym samym czasie CEO EA Andrew Wilson otrzymał pakiet wynagrodzenia wart około 38,6 mln dolarów. Sama pensja to tylko część tej kwoty – większość stanowiły akcje i premie. Co istotne, sukces Battlefielda 6 został przez EA wymieniony jako jeden z elementów dobrych wyników firmy.

Czyli układ jest dość prosty. Gra odnosi sukces, zarząd zgarnia premię, a część developerów dostaje wypowiedzenie.

I właśnie dlatego ta historia tak denerwuje. Nie mówimy o studiu po finansowej katastrofie ani o grze, której nikt nie kupił. Mówimy o rekordowym Battlefieldzie, który mimo sukcesu nie zapewnił bezpieczeństwa ludziom odpowiedzialnym za jego stworzenie.

Coraz częściej w dużych firmach growych wygląda to tak, że developer ponosi konsekwencje porażki, ale sukces wcale nie oznacza, że dostanie swoją część nagrody. Na samej górze problemu najwyraźniej nie ma. Tam Excel działa bez zarzutu.