Przez miesiące gracze zastanawiali się, czy GTA 6 będzie kosztować 100 dolarów. Electronic Arts najwyraźniej uznało, że to cena dla amatorów, bo najdroższa edycja EA Sports FC 27 ma kosztować aż 149,99 dolara, czyli około 600 złotych.
Mówimy o corocznej grze piłkarskiej, a nie o produkcji rozwijanej przez dekadę. Za rok pojawi się FC 28, składy zostaną zresetowane, rynek Ultimate Team ruszy od nowa, a część graczy ponownie wyciągnie kartę.
Co EA sprzedaje za 150 dolarów?
Edycja Ultimate Plus ma zawierać między innymi wcześniejszy dostęp, 10 000 FC Points, przepustki premium, kartę ikony i kilka bonusów do Ultimate Team.
Lista wygląda okazale, dopóki człowiek nie zrozumie, że EA sprzedaje głównie cyfrową walutę, szybszy progres i lepszy start. Nie dostajemy większej gry, nowych lig ani rewolucyjnego trybu. Płacimy za to, żeby nie zostać w tyle.
W Ultimate Team pierwsze dni mają ogromne znaczenie. Streamerzy, traderzy i najbardziej zaangażowani gracze chcą jak najszybciej budować składy, handlować kartami i wbijać wyniki. EA doskonale wie, że dla tej grupy wcześniejszy dostęp nie jest zwykłym dodatkiem. To niemal obowiązkowy zakup.
GTA 6 zaczyna wyglądać tanio
Porównanie z GTA 6 jest brutalne. Rockstar sprzedaje grę przygotowywaną przez lata, która prawdopodobnie będzie rozwijana przez kolejną dekadę. EA sprzedaje kolejną odsłonę serii, która po dwunastu miesiącach zostanie zastąpiona następną. 150 dolarów za cyfrowy pakiet do gry z rocznym terminem ważności brzmi jak ponury żart.
Oczywiście nikt nie zmusza graczy do kupowania Ultimate Plus. Standardowa edycja nadal będzie tańsza. Problem polega na tym, że najdroższy pakiet został zbudowany tak, aby rezygnacja z niego wyglądała jak świadome oddawanie przewagi.
Dochodzi do tego ograniczone okno sprzedaży. Cyfrowy produkt nagle staje się „limitowany”, choć nie może zabraknąć go w magazynie. To zwykłe FOMO, do cholery: kup teraz, zanim zaczniesz myśleć, czy naprawdę tego potrzebujesz.
EA sprawdza granice
Ultimate Plus nie jest prezentem dla fanów. To test. EA chce zobaczyć, ilu graczy zaakceptuje cenę 150 dolarów. Firma nie potrzebuje milionów klientów. Wystarczy mniejsza grupa najbardziej zaangażowanych użytkowników, którzy regularnie wydają pieniądze na FC Points i nie chcą zaczynać sezonu ze słabszym składem.
Najbardziej absurdalne jest to, że ten plan prawdopodobnie zadziała. Internet będzie wkurzony, pojawią się wezwania do bojkotu, a później serwery wcześniejszego dostępu zapełnią się po brzegi.