Premiera EA Sports College Football 27 miała być świętem dla fanów futbolu akademickiego. To pierwsza odsłona serii, która trafiła również na PC, więc oczekiwania były naprawdę spore. Problem w tym, że zamiast dyskusji o świetnym gameplayu czy ulepszonym trybie Dynasty, internet zalała fala krytyki dotycząca… mikropłatności w trybach dla jednego gracza.
Efekt? Nie minęła nawet doba od premiery, a gra wylądowała z oceną „Mostly Negative” na Steam. W momencie wybuchu afery zaledwie około jedna trzecia recenzji była pozytywna.
Sama gra? Podobno bardzo dobra
I właśnie tutaj robi się ciekawie. Z opinii recenzentów i graczy wynika, że College Football 27 jest pod wieloma względami lepszą grą od poprzednika. Mechanika rozgrywki została dopracowana, mecze są bardziej dynamiczne, a AI zachowuje się sensowniej niż w „26”.
Nie mamy więc sytuacji, w której gracze bojkotują kiepski produkt. Wręcz przeciwnie, problemem nie jest gameplay, tylko decyzje biznesowe Electronic Arts.
EA usunęło opcję, którą wcześniej dawało za darmo
Największe kontrowersje dotyczą trybów Dynasty oraz Road to Glory, czyli klasycznych, jednoosobowych form rozgrywki.
W College Football 26 można było swobodnie ustawić tempo zdobywania doświadczenia dzięki suwakom XP. Jeśli ktoś chciał szybciej rozwijać trenera lub postać, po prostu zmieniał ustawienie i grał dalej. W College Football 27 ta opcja zniknęła.
Zamiast niej pojawiły się College Football Points, czyli płatna waluta pozwalająca przyspieszyć rozwój postaci i progresję. Gracze szybko zauważyli też coś jeszcze – choć za wykonywane aktywności wpada więcej doświadczenia niż wcześniej, progi awansu na kolejne poziomy są również wyższe, więc faktyczne tempo rozwoju wcale nie jest lepsze.
Część użytkowników twierdzi również, że gra sprawia wrażenie, jakby celowo ograniczała efektywny progres bez korzystania z płatnych przyspieszeń. EA oficjalnie tego nie potwierdziło, ale właśnie takie odczucia dominują w recenzjach na Steam.
Zarzuty wobec EA są jeszcze poważniejsze
Sprawę dodatkowo podgrzały informacje od twórców internetowych, którzy dostali grę przed premierą.
Według ich relacji mikropłatności odpowiedzialne za przyspieszanie progresji nie były dostępne w wersjach recenzenckich. W efekcie część influencerów i dziennikarzy nie miała szans ocenić tego elementu przed publikacją materiałów.
To oczywiście nie jest dowód na celowe działanie EA, ale wielu graczy uznało taki zbieg okoliczności za co najmniej podejrzany. W mediach społecznościowych szybko zaczął pojawiać się hashtag #cfbplaydontpay, który ma zachęcać do grania bez wydawania dodatkowych pieniędzy i jednocześnie nagłaśniać problem.
EA szybko zaczęło gasić pożar
Presja okazała się na tyle duża, że studio zareagowało praktycznie od razu. Na oficjalnym forum deweloperzy poinformowali, że przywrócą możliwość regulowania tempa zdobywania doświadczenia w trybie Dynasty. W nadchodzącej aktualizacji pojawią się dwa nowe ustawienia:
- Simulation: zwiększenie zdobywanego XP o 25%.
- Casual: zwiększenie zdobywanego XP o 50%.
EA tłumaczy, że system rozwoju trenera od początku był projektowany jako długoterminowa progresja rozłożona na wiele sezonów, a wymagania dotyczące poziomów nie zostały zwiększone względem poprzedniej części. Studio przekonuje również, że nowy system ma większy nacisk kłaść na budowanie programu i strategiczne decyzje w Dynasty.
Brzmi rozsądnie, ale dla wielu graczy problem nie dotyczy samych liczb. Chodzi o fakt, że funkcja dostępna wcześniej za darmo została usunięta, a jej miejsce zajęła płatna alternatywa.
EA ma już taką reputację
Nie da się ukryć, że Electronic Arts od lat zmaga się z problemem zaufania graczy. Wystarczy przypomnieć aferę wokół Star Wars Battlefront II, gdzie agresywny model monetyzacji wywołał jedną z największych burz w historii branży. Później podobne dyskusje regularnie wracały przy kolejnych odsłonach serii FIFA, obecnie EA Sports FC, gdzie tryb Ultimate Team od dawna stanowi fundament modelu biznesowego firmy.
Dlatego każda próba przenoszenia mikropłatności do kolejnych elementów gier jest dziś obserwowana przez społeczność ze znacznie większą nieufnością niż jeszcze kilka lat temu.
Dobra gra z niepotrzebnym balastem
Najbardziej ironiczne jest to, że wszystko wskazuje na to, iż College Football 27 to naprawdę solidna produkcja. Wielu graczy chwali rozgrywkę, oprawę i zmiany względem poprzedniej odsłony.
Całą premierę przyćmiła jednak decyzja o monetyzacji progresji w trybach dla jednego gracza. Nawet jeśli EA faktycznie wycofa się z części kontrowersyjnych rozwiązań w najbliższej aktualizacji, niesmak pozostanie.
I to chyba największy problem tej premiery. Zamiast rozmawiać o tym, jak dobra jest nowa odsłona College Football, wszyscy rozmawiają o tym, za co jeszcze EA chciało skasować swoich graczy.