Bungie przechodzi jedną z największych zmian w swojej historii. Sony zdecydowało o dużej redukcji zatrudnienia, która dotknęła przede wszystkim zespół Destiny 2, ale także część twórców Marathon oraz ludzi wspierających studio po stronie PlayStation.

Według informacji podanych przez Game File pracę ma stracić 292 pracowników Bungie. Przy obecnej skali studia oznacza to cięcia bliskie połowie zespołu.

Destiny 2 zostaje online, ale bez dalszego rozwoju

Najważniejsze dla graczy: Destiny 2 nie znika. Serwery pozostaną aktywne, nadal będzie można grać w rajdy, lochy i pozostałą zawartość. Nie ma jednak co liczyć na kolejne duże dodatki, sezony czy regularne aktualizacje rozwijające grę.

Po dziewięciu latach Destiny 2 przestaje być aktywnie rozbudowywanym live-service’em. To koniec epoki dla jednej z najważniejszych gier sieciowych ostatniej dekady, która mimo wielu problemów nadal miała wyjątkowy gunplay, świetne rajdy i bardzo mocną społeczność.

Pozostała część zespołu ma pracować nad wczesnymi konceptami nowych projektów. Na razie jednak nie ma mowy ani o Destiny 3, ani o konkretnych zapowiedziach.

Marathon staje się najważniejszą grą Bungie

Po tych cięciach Marathon zostaje główną kartą Bungie. Sony nadal deklaruje wsparcie dla extraction shootera i liczy, że gra będzie rozwijana przez kolejne sezony.

To jednak oznacza ogromną presję. Marathon nie może już być po prostu kolejnym projektem w portfolio studia. Musi utrzymać graczy, regularnie dostawać sensowną zawartość i udowodnić, że Bungie nadal potrafi prowadzić dużą grę usługową.

Sony kupowało Bungie głównie dla doświadczenia w live-service. Dziś studio jest znacznie mniejsze, Destiny 2 zostało praktycznie zamknięte jako rozwijany produkt, a przyszłość Bungie opiera się na jednym dużym tytule.

Marathon musi dowieźć.