Generatywna AI miała przyspieszyć produkcję gier i obniżyć koszty. Z najnowszej analizy Game Oracle wynika jednak, że dla części studiów może być również biznesowym balastem.
Badanie prawie 10 tysięcy premier na Steamie z 2025 roku pokazuje, że gry ujawniające użycie AI dostają mniej recenzji i słabsze oceny. Średnio zbierały cztery opinie w pierwszym miesiącu, podczas gdy tytuły bez deklaracji AI – siedem. Co piąta gra z takim oznaczeniem nie dostała ani jednej recenzji.
To ważne, bo na Steamie opinie nie są tylko ozdobą strony produktu. Napędzają widoczność w sklepie, rekomendacje algorytmu i dalszą sprzedaż. Mniej recenzji oznacza mniej zainteresowania, a mniej zainteresowania często oznacza, że premiera ginie w tłumie.
Różnica może sięgać 53 proc.
Game Oracle próbowało porównać gry o podobnym gatunku, terminie premiery, doświadczeniu dewelopera i wsparciu wydawcy. Po odfiltrowaniu tych czynników produkcje z deklaracją użycia AI miały dostawać około 53 proc. mniej recenzji niż porównywalne gry bez AI.
To nie jest jeszcze dowód, że sama wzmianka o sztucznej inteligencji automatycznie zabija sprzedaż. Liczba recenzji to tylko przybliżony wskaźnik popularności, a na wynik gry wpływa masa innych rzeczy: marketing, cena, trailer, streamerzy, jakość premiery czy zwykłe szczęście.
Ale skala różnicy jest zbyt duża, żeby machnąć na nią ręką.
Najbardziej obrywają duże studia
Mali twórcy bez budżetu marketingowego nie odczuwają podobno aż takiej kary. Ich gry i tak mają trudny start, więc użycie AI nie zmienia radykalnie sytuacji.
Znacznie gorzej wygląda to dla studiów z doświadczeniem, marką i wcześniejszymi sukcesami. W ich przypadku wykorzystanie AI może wiązać się ze spadkiem zainteresowania na poziomie 40–60 proc.
To logiczne. Gracz może przymknąć oko na niedoskonałości małego projektu robionego przez kilka osób po godzinach. Od dużego studia oczekuje jednak jakości, charakteru i dopracowania. Gdy widzi generyczne grafiki, sztuczne głosy albo materiały wyglądające jak wygenerowane na szybko, zaczyna się pytanie: gdzie poszedł budżet?
Problemem nie jest samo AI, tylko efekt
Nie wygląda na to, by gracze masowo sprawdzali deklaracje AI i organizowali bojkoty. Większość kupuje gry na podstawie gameplayu, opinii, poleceń i tego, czy produkt po prostu wygląda dobrze.
Kłopot zaczyna się wtedy, gdy AI jest widoczne w najgorszej formie: w tandetnych assetach, nijakich dialogach, błędach i materiałach promocyjnych bez stylu. Wtedy nie chodzi już o technologię, tylko o wrażenie, że twórcy poszli na skróty.
AI może być przydatnym narzędziem, ale nie zastąpi rzemiosła. A Steam coraz wyraźniej pokazuje, że gracze potrafią wyczuć różnicę.