Jeszcze niedawno można było zakładać, że po premierze Metroid Prime 4: Beyond seria znowu zniknie pod lodem na kilka długich lat. Nintendo potrafi tak robić. Wystarczy spojrzeć na przerwę między Metroid Prime 3: Corruption a czwórką – prawie dwie dekady czekania, reboot produkcji, zmiana studia, cisza, frustracja fanów i dopiero potem powrót Samus na salony.

Tymczasem nowy przeciek sugeruje coś zupełnie innego: Metroid Prime 5 ma już powstawać, a docelową platformą ma być Nintendo Switch 2.

Źródłem zamieszania jest insider Nash Weedle, który twierdzi, że jeszcze pod koniec maja dostał potwierdzenie, iż kolejna odsłona serii jest w produkcji. Co ważniejsze, według tego przecieku prace nad Metroid Prime 5 miały ruszyć jeszcze w trakcie tworzenia Metroid Prime 4: Beyond. To brzmi jak ruch, którego po Nintendo wielu się nie spodziewało – szczególnie po dość chłodnym odbiorze czwartej części.

Bo bądźmy szczerzy: Metroid Prime 4: Beyond nie był katastrofą, ale też nie był nokautem. Gra zebrała solidne recenzje, ale średnia w okolicach 78-79 na Metacritic pokazuje jasno, że nie mówimy o triumfalnym powrocie na miarę największych premier Nintendo. Część recenzentów chwaliła atmosferę, oprawę i klasyczne „prime’owe” eksplorowanie obcych światów, ale oberwało się m.in. za strukturę, tempo i pomysły, które nie wszystkim siadły. Innymi słowy: Samus wróciła, ale nie wywaliła drzwi z futryną.

Dlatego plotka o Metroid Prime 5 jest ciekawa nie dlatego, że „o, kolejna gra może powstawać”. Ciekawa jest dlatego, że sugeruje zmianę podejścia Nintendo do marki. Zamiast traktować Metroida jak prestiżową, ale ryzykowną serię wypuszczaną raz na generację albo rzadziej, firma mogłaby próbować zbudować z niej stały filar katalogu Switcha 2. I to ma sens – nawet jeśli nie jest oczywiste.

Switch 2 potrzebuje mocnych, dorosłych, klimatycznych gier first-party. Mario, Zelda, Pokémon i Mario Kart zawsze zrobią robotę, ale Metroid pełni inną funkcję. To marka bardziej niszowa, bardziej nastrojowa, bardziej „core’owa”. Nie sprzedaje się jak największe potwory Nintendo, ale daje platformie coś, czego nie da się zastąpić kolejnym kolorowym system sellerem dla wszystkich. Samus jest dla Nintendo tym, czym ciemniejszy, bardziej techniczny repertuar jest dla zespołu, który zwykle gra stadionowe hity.

Według przecieku za projektem ponownie ma stać Retro Studios, czyli ekipa odpowiedzialna za oryginalną trylogię Metroid Prime i za późniejsze przejęcie prac nad czwórką. To ważne, bo jeśli Nintendo naprawdę chce kontynuować serię, najrozsądniej byłoby nie rozbijać zespołu zaraz po dowiezieniu tak długo wyczekiwanej gry. Silnik, pipeline, narzędzia, doświadczenie z hardware’em Switcha 2 – to wszystko jest już na stole. Przy Metroid Prime 5 studio teoretycznie nie musiałoby zaczynać od zera, a to mogłoby znacząco skrócić produkcję.

Oczywiście trzeba postawić grubą kreskę: Nintendo niczego oficjalnie nie zapowiedziało. Nie ma trailera, nie ma logo, nie ma komunikatu prasowego, nie ma nawet klasycznego nintendowego „please be excited”. Na tym etapie mówimy o przecieku, a przecieki w branży gier bywają wszystkim: od bardzo wczesnych, prawdziwych informacji po źle zinterpretowane strzępy rekrutacji albo zwykłe pudła.

Mimo to sama idea Metroid Prime 5 na Switch 2 nie brzmi jak fantazja z forum po trzeciej kawie. Wręcz przeciwnie – brzmi logicznie. Metroid Prime 4: Beyond mógł być dla Nintendo czymś w rodzaju odbudowy fundamentu: przypomnieniem graczom, czym jest Prime, sprawdzeniem technologii i przywróceniem marki do obiegu. Piątka mogłaby być już grą robioną bez bagażu dziewiętnastu lat oczekiwań, bez konieczności udowadniania, że seria w ogóle jeszcze żyje.

I właśnie tu zaczyna się najciekawszy scenariusz. Jeśli Retro Studios faktycznie pracuje nad kolejną odsłoną, Metroid Prime 5 powinien przede wszystkim wyciągnąć wnioski z czwórki. Mniej rozwiązań wrzuconych na siłę, mniej rozciągania tempa, więcej zwartego projektowania świata, lepsze połączenie eksploracji, izolacji i poczucia odkrywania czegoś obcego. Metroid nie musi udawać otwartego świata, nie musi gonić trendów i nie musi tłumaczyć graczowi wszystkiego markerami na mapie. Ta seria działa najlepiej wtedy, gdy ufa atmosferze, level designowi i inteligencji gracza.

Czy Metroid Prime 5 rzeczywiście zmierza na Switch 2? Na razie odpowiedź brzmi: możliwe, ale niepotwierdzone. Czy byłoby to zaskakujące? Po wynikach i odbiorze czwórki – trochę tak. Czy byłoby rozsądne biznesowo i produkcyjnie? Jak najbardziej.

Nintendo ma teraz szansę zrobić coś, czego z Metroidem dawno nie robiło: nie tylko wskrzesić serię, ale utrzymać ją przy życiu. Jeśli ten przeciek się sprawdzi, Metroid Prime 5 może być nie tyle desperacką kontynuacją, ile pierwszym sygnałem, że Samus na Switchu 2 nie będzie gościem od wielkiego dzwonu.

I oby tak było, bo ta seria nie potrzebuje kolejnych dziewiętnastu lat ciszy. Potrzebuje jednej rzeczy: gry, która przypomni, że Metroid Prime nadal może być cholernie ważny.