Hideo Kojima krytycznie ocenił odchodzenie branży od fizycznych wydań gier. Twórca Metal Gear Solid i Death Stranding przyznał, że wychował się na płytach, kasetach i innych fizycznych nośnikach, dlatego ich zniknięcie jest dla niego zwyczajnie przykre.
Kojima zwrócił jednak uwagę na coś ważniejszego niż samo kolekcjonowanie pudełek. Jego zdaniem różnica między grą pobraną na konsolę a grą uruchamianą z chmury jest ogromna. W pierwszym przypadku pliki nadal znajdują się na sprzęcie użytkownika. W drugim gracz otrzymuje jedynie dostęp do danych przechowywanych na cudzym serwerze. Gdy serwer zostanie wyłączony, dostęp może zniknąć razem z nim.
To właśnie największy problem przyszłości opartej na streamingu. Gracz płaci za produkt, ale w praktyce nie ma nad nim pełnej kontroli. Nie może go odsprzedać, pożyczyć ani zagwarantować sobie, że uruchomi go za kilkanaście lat.
Podobne stanowisko przedstawił GOG. Platforma przypomniała, że każda kupiona tam gra jest dostępna bez DRM i może zostać pobrana jako osobny instalator. Dzięki temu użytkownik może zachować kopię i uruchomić ją offline, niezależnie od dalszego działania sklepu.
Cyfrowa dystrybucja sama w sobie nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy zakup zamienia się w czasową licencję zależną od decyzji właściciela platformy.
Fizyczne wydania nie są idealne, bo coraz więcej gier wymaga aktualizacji i połączenia z internetem. Nadal jednak dają graczom większą kontrolę niż zamknięty sklep cyfrowy lub streaming.
Kojima nie broni więc wyłącznie plastikowych pudełek. Ostrzega przed przyszłością, w której gracze nie będą posiadać gier, lecz jedynie korzystać z nich tak długo, jak długo pozwoli na to wydawca.