Kiedy Riot w końcu dorzucił gifting do VALORANTA, wielu graczy odetchnęło z ulgą. Wreszcie można było zrobić coś więcej niż tylko wspólnie grindzić rankedy – pojawiła się opcja wysłania znajomemu skina i zrobienia mu dnia. Problem w tym, że ten system od samego początku sprawia wrażenie niedokończonego.
I niestety, rok później nadal tak jest.
Jak to działa w praktyce
Sam mechanizm jest prosty i nie ma tu żadnej filozofii. Wchodzisz do sklepu, wybierasz skina, klikasz opcję prezentu i wysyłasz go znajomemu. Po drugiej stronie ktoś musi to tylko zaakceptować i gotowe.
Ale zanim w ogóle dojdziesz do tego momentu, gra sprawdza kilka rzeczy. Konto musi mieć sensowny poziom, musicie być znajomymi przez określony czas, no i oczywiście oboje musicie grać w tym samym regionie. To wszystko ma ograniczyć nadużycia, ale jednocześnie sprawia, że spontaniczne „ej, kupię ci skina teraz” nie zawsze wchodzi w grę.
Największy problem: co możesz wysłać
I tutaj dochodzimy do sedna. Bo tak naprawdę nie chodzi o to, jak wysyłasz prezent, tylko co możesz wysłać. Na dziś system ogranicza się praktycznie do rzeczy, które i tak każdy widzi w głównym sklepie. Aktualna kolekcja, ewentualnie itemy z niej oraz skiny związane z VCT. Koniec listy.
Nie możesz ruszyć ofert z daily shopa, Night Marketu i niczego bardziej „spersonalizowanego”.
Czyli dokładnie tego, co dla graczy ma największą wartość. Trochę ironiczne.
Waluta? Też nie bardzo
Jeśli ktoś myśli, że po prostu wyśle znajomemu punkty i temat zamknięty, to niestety nie tutaj. System nie przewiduje takiej opcji. Ani VP, ani Radianite nie podlegają giftingowi.
W praktyce wracamy do starej szkoły – kup kod albo wyślij komuś pieniądze i niech sobie radzi sam. Jak na tak dużą grę, wygląda to dość archaicznie.
Czy to w ogóle ma sens?
Ma – ale w bardzo ograniczonym zakresie. Jeśli chcesz komuś kupić aktualny bundle albo konkretny skin z rotacji, wszystko działa sprawnie. System nie jest skomplikowany, nie robi problemów, pieniądze się zgadzają. Tylko że to trochę za mało, żeby mówić o czymś więcej niż podstawowej funkcji.
Bo prawdziwa siła giftingu w grach leży w emocjach: zaskoczeniu, trafieniu w gust, wysłaniu czegoś rzadkiego albo upragnionego. A tutaj? Dostajesz katalog, z którego i tak każdy może sobie kupić to samo.