Twitch ponownie zmienia zasady dotyczące oznaczania treści związanych z polityką i wrażliwymi kwestiami społecznymi, ale niestety zmiany te nie przynoszą spodziewanego spokoju. Wprowadzone w zeszłym tygodniu zasady, które wymagały od streamerów oznaczania transmisji, w których poruszają „polityczne i wrażliwe kwestie społeczne”, wywołały ogromne kontrowersje.
Streamerzy, zwłaszcza ci z mniejszości LGBTQ+, poczuli się, jakby ich samo istnienie było teraz traktowane jako „polityczne” i musieli stawiać ostrzeżenie na swoich streamach, nawet jeśli mówili tylko o własnym doświadczeniu życiowym.
Nowe zasady Twitcha: Poprawki, które wciąż pozostawiają wątpliwości
Pierwsza wersja zasad wymagała oznaczenia transmisji, w których omawiano kwestie takie jak prawa LGBTQ+, prawa reprodukcyjne, rasizm czy inne tematy, które mogą być uznane za polityczne lub kontrowersyjne. Na początku nie było to dobrze przyjęte, szczególnie przez społeczność LGBTQ+, która wskazywała, że samo mówienie o ich tożsamości czy prawach może być uznane za polityczne i negatywnie wpłynąć na ich przychody z reklam, bo wielu reklamodawców unika streamów z takimi etykietami.
Twitch odpowiedział na te obawy, wprowadzając poprawki. Teraz streamerzy nie muszą oznaczać transmisji, w których mówią o swoim „życiu” i osobistych doświadczeniach, co w teorii ma rozwiązać problem.
Zgodnie z nowymi zasadami, etykieta „Polityka i wrażliwe kwestie społeczne” będzie wymagana tylko wtedy, gdy omawiane tematy stanowią główny temat transmisji i są poruszane w sposób „polaryzujący lub kontrowersyjny”. Zasady zostały także doprecyzowane, usuwając odniesienia do kwestii związanych z LGBTQ+ i prawami reprodukcyjnymi jako tematów, które wymagają oznaczenia.
Wątpliwości pozostają: Co jest „polaryzujące”?
Chociaż to krok w dobrą stronę, nadal pojawiają się poważne wątpliwości. Zamiast jasnych zasad, Twitch nadal zostawia pewną dowolność w interpretacji, co może być uznane za „polaryzujące” lub „kontrowersyjne”. Dla wielu osób, szczególnie z mniejszości, każda rozmowa o ich prawach może zostać uznana za „wzbudzającą kontrowersje”, zwłaszcza przez osoby z poglądami opozycyjnymi.
To może prowadzić do sytuacji, w której streamy osób trans, które opowiadają o swoich doświadczeniach związanych z terapią hormonalną czy innymi aspektami życia, będą raportowane jako „polityczne” przez tych, którzy nie zgadzają się z ich poglądami.
Co gorsza, Twitch nie wyjaśnia, kto dokładnie będzie decydował o tym, co jest „polaryzujące”, a co nie. Czy to będą administratorzy platformy? A może to użytkownicy będą mieli głos w tej sprawie, zgłaszając takie transmisje? To pytanie pozostaje otwarte, a odpowiedź na nie nie nastraja optymistycznie. Bo jeśli transmisja dotyczy życia mniejszości, które z definicji są bardziej narażone na ataki i nienawiść, to każda próba obrony swoich praw może zostać uznana za „polityczną”.
Twitch próbował poprawić sytuację, ale nadal brakuje jasności w kwestii granicy między tym, co jest osobistym doświadczeniem, a tym, co jest polityką. Warto zadać pytanie, czy nie lepiej byłoby, gdyby Twitch po prostu przestał traktować kwestie związane z prawami człowieka, takie jak prawa LGBTQ+ czy prawa reprodukcyjne, jako „polityczne”. Zamiast tego, Twitch mógłby skupić się na usuwaniu mowy nienawiści i hejtu, niezależnie od tematu, który jest poruszany.