Kolejna światowa organizacja otwiera się na Valoranta. Kilka dni temu Fnatic wkroczyło na scenę strzelanki od Riotu, tym razem pora na Vitality.

Francuska organizacja skierowała swój wzrok w dosyć oczywiste miejsce – na drużynę z krajowymi korzeniami. Wybór padł na FrenzyGoKill – zespół złożony z dwóch Francuzów, trzech Litwinów oraz trenera z Izraela.

Vitality jest kolejną potężną organizacją, która w końcu zdecydowała się zainwestować w nową grę. W Ameryce Północnej limit firm już się wyczerpał, Europa jednak nadal nieśmiało stąpa po nieznanym jeszcze terenie. Takie zdecydowane kroki, jakie w ostatnim czasie wykonali fnatic i Vitality powinny zachęcić inne duże organizacje na inwestycję właśnie w Valoranta.

Francuzi nie zamierzali ryzykować i podpisali kontrakty z „pewną firmą”, czyli już złożonym zespołem. Organizacja pod swoje skrzydła wzięła FrenzyGoKill, które w ostatnim czasie mogliśmy oglądać na RedBull Gome Ground. Zespół pokonał m.in. BIG, poległ jednak w ćwierćfinale w starciu z G2. Poszczególni zawodnicy na scenie wyróżniają się jednak od dłuższego czasu, występowali jednak pod innymi banderami. Chociażby mowa tutaj o vakku, który w 2020 grał w barwach nolpenki. Zespół się jednak rozpadł, a Litwin szybko znalazł równie dobry roster. Teraz dopiero zawodnicy muszą udowodnić swoją wartość – gdy nad ich głowami czyhają władze potężnej organizacji. Jest to wielka szansa, ale również wielka presja dla graczy.

Skład Vitality prezentuje się następująco:

  •  Bayram „bramz” Ben Redjeb
  •  Lukas „feqew” Petrauskas
  •  Vakaris „vakk” Bebravičius
  •  Ouali „M4CHINA” Manset
  •  Jokūbas „ceNder” Labutis
  •  Andrey „Fragon” Katz (Coach)