Trwa Valorant Champions Tour: Masters Reykjavik. Turniej cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a pierwsze mecze drabinki zgromadziły rekordową liczbę fanów.

Dzień trzeci na Masters to przede wszystkim starcia amerykańsko-europejskie, czyli te, na które każdy kibic Valoranta czekał. W końcu mogliśmy rozstrzygnąć, który region jest lepszy. Jak ta rywalizacja się potoczyła? Na razie Ameryka prowadzi 2:0, bowiem Sentinels pokonało 2:0 Fnatic, a Version1 wygrało 2:1 z Teamem Liquid. Trzeba przyznać, że oczekiwano nieco innych wyników, niemniej jednak spotkanie Sentinels z Fnatic było jednym z najlepszych, jakie było nam dane oglądać w tej grze. Wysoki poziom znalazł odzwierciedlenie w zainteresowaniu.

Masters Reykjavik oglądało w peaku aż 750 tysięcy ludzi. Najwięcej zgromadziły właśnie pojedynki amerykańsko-europejskie, bowiem te cztery drużyny były przymierzane tak naprawdę do finału, a spotkały się ze sobą już w początkowych fazach drabinki. Wyobraźmy sobie, ilu widzów pojawiłoby się na tak zestawionym finałowym meczu turnieju. To nadal jest możliwe, bowiem Europejczycy na razie spadli tylko do drabinki przegranych, mając wciąż otwartą drogę do wielkiego finału.

Na tak wielkie liczby złożyło się także kilka innych czynników. Jednym z nich jest to, że spotkanie pomiędzy Sentinels i Fnatic transmitował Shroud, czyli jeden z najpopularniejszych streamerów na świecie. Grzesiak na swoim streamie zgromadził w peaku 272 tysiące oglądających – oficjalny kanał Twitch oglądało „jedynie” 143 tysiące. A do tego dochodzą jeszcze regionalne kanały i platforma YouTube.