Dwa dni po starcie zamkniętej bety, w VALORANCIE pojawiły się pierwsze osoby wykazujące bardzo podejrzane zachowania.

Nowy shooter od Riot Games w ciągu ostatnich dni bije rekordy popularności. W przeciągu minionego tygodnia na platformie twitch.tv, osoby obejrzały prawie 75 milionów godzin transmisji, w szczytowym momencie zbierając przed monitorami 1.728.000 widzów. Zaraz za nim plasuje się League of Legends z „zaledwie” 32 milionami obejrzanych godzin.

Od dwóch dni wybrane osoby mogą testować nową grę od Riot Games, a z dnia na dzień to grono sukcesywnie się zwiększa. Niestety niektórzy nie wszyscy mają na celu dobrą zabawę. W meczach pojawią się osoby, które celowo przeszkadzają swoim sojusznikom wykorzystując możliwość blokowania na mapach. Inni zdecydowali się podpowiadać swoim oponentom na ogólnym czacie tekstowym, dokładnie wskazując lokalizację sprzymierzeńców.

Jednak najgorsze przypadki wypłynęły wczoraj, bo prawdopodobnie na serwerach pojawili pierwsi cheaterzy. Wcześniej deweloperzy chwalili się specjalnie skonstruowanym antycheatem, który miał chronić uczciwych graczy, będąc podobno najskuteczniejszym rozwiązaniem na rynku. Jednak 48 godzin wystarczyło, aby na serwerach pojawiły się pierwsze bardzo podejrzane akcje, które zamieszczamy poniżej:


Głos w tej sprawie zabrało Riot Games. Zapewniają, że najskuteczniejszą walką z tego typu osobami, jest zgłaszanie ich w grze, za pomocą menu znajdującego się pod przyciskiem „escape”. System zgłoszeń działa nawet w zamkniętej becie, a pokaźne grono deweloperów będzie przyglądać się zgłoszeniom.