Simracing w ostatnich miesiącach staje się coraz bardziej popularny i szturmem wdziera się do mainstreamu. Część zasług przypisać można pokazywanego na antenie nSport+ turnieju Assetto Corsa Simracing w dwóch formułach: DTM i GT3. Zainteresowanie wirtualnymi zawodami wykazali między innymi kierowcy znani z tradycyjnych wyścigów oraz popularni sportowcy, m.in. młociarz, Paweł Fajdek.

Wydaje się, że Simracing, czyli wyścigi w symulatorach jazdy, coraz częściej gościć będzie na antenach wielkich stacji telewizyjnych. W ubiegły weekend zakończyła się DTM&GT3 Series produkowana przez Fantasyexpo i Republic of Simracers dla Platformy CANAL+. Przez ostatnie siedem weekendów, w każdy piątek oraz niedzielę, na wirtualne tory wyjeżdżali simracerzy walczący o tytuł mistrza oraz nagrodę pieniężną. Zawody odbywały się w uznanym symulatorze jazdy Assetto Corsa, oddającym rzeczywiste cechy samochodów.

Od dłuższego czasu obserwujemy dynamiczny rozwój e-sportu oraz jego rosnący udział w mediach. Uznaliśmy, że warto wykorzystać – w dobie światowej pandemii i zawieszenia realnych rozgrywek – wirtualne zawody, by wzbogacić ramówkę i wyjść naprzeciw oczekiwaniom widzów. Turniej Assetto Corsa Simracing, emitowany przez siedem weekendów na antenie i Facebooku nSport+ udowodnił, że dla części abonentów takie treści są atrakcyjne. Rywalizacja – czego należało się spodziewać – bardzo dobrze przyjęła się w internecie, więc w przyszłości nie wykluczamy poszerzenia oferty naszej nowej usługi CANAL+ Telewizja Przez Internet o tego typu audycje. Jesteśmy dumni, że przy okazji transmisji Simracingu udało się nam się zrobić również coś dobrego – ufundowaliśmy dodatkową nagrodę charytatywną w wysokości 10 tys. złotych, którą przekazaliśmy na rzecz Andrzeja Szymańskiego – poszkodowanego w wypadku byłego żużlowca Unii Leszno i Falubazu Zielona Góra. Przy okazji chciałbym podkreślić, że Simracing nie był jedynym doświadczeniem e-sportowym na naszej antenie w ostatnim czasie. Poza wyścigami pokazywaliśmy również „CANAL+ Ekstraklasa Cup” w FIFĘ 20 z udziałem zawodników wszystkich klubów PKO BP Ekstraklasy, NBA2k20 PlayersTournament”, „NBA2k20 Sundays with Thibaut Courtois” oraz „FIFA20 e-Premier League”, co pokazuje, że zwracamy uwagę na fenomen e-sportu i nie pozostajemy temu zjawisku obojętni – powiedział Michał Kołodziejczyk, dyrektor sportowy CANAL+

Patrząc na wydarzenie z perspektywy widza, zawody simracingowe dostarczały podobnych emocji jak motosport tradycyjny. Tory, doskonale znane fanom sportów motorowych, już dawno zostały wiernie odzwierciedlone w różnych symulatorach racingowych, nierzadko korzystając ze skanowania laserowego, aby dokładnie odwzorować odległości i pochylenia terenu. Podobnie jak samochody, których wirtualne odpowiedniki symulują te rzeczywiste. Dają możliwość personalizacji i nie mówimy tylko o malowaniu, ale również o dopasowaniu parametrów technicznych, które umożliwia tzw. “otwarty setup”. Dzięki temu wirtualni kierowcy oprócz samej jazdy mają do dyspozycji wachlarz narzędzi dostępnych dla inżynierów i mogą regulować na przykład docisk aerodynamiczny, wysokość zawieszenia, ciśnienia opon, a także bardziej skomplikowane funkcje, jak przełożenie skrzyni biegów, twardość sprężyn w zawieszeniu, nachylenie kół i wiele innych, by dopasować auto do swojego stylu jazdy.

Jak wygląda simracing „od kuchni”?

Przed ekipą realizacyjną Fantasyexpopostawione było niełatwe zadanie – zainteresować widza, który do tej pory przyzwyczajony był do konsumpcji wydarzeń organizowanych w realnym, a nie wirtualnym świecie.

Kładliśmy nacisk na to, że materiał będzie emitowany na żywo w telewizji, na kanale nSport+, dlatego też kontent musiał być ciekawy i trafiający do szerokiej publiczności, nie tylko tej simracingowej. Przede wszystkim chcieliśmy zapoznać widza z torem, na którym będą się ścigać kierowcy. Jesteśmy ogromnie zadowoleni z realizacji tego projektu, którego wykonanie spełniło najwyższe normy i stało się unikatowe na skalę europejską – opowiada o projekcie Bartosz Wilczek, Head of esports, Fantasyexpo.

Aby zaintrygować odbiorcę i przybliżyć miejsce wyścigów, każdy tor był odpowiednio zaprezentowany – przygotowano animacje z opisem i wypunktowanymi najważniejszymi parametrami. Pamiętać jednak należy, że mimo, iż są to zawody simracingowe na symulatorach, to za każdy pojazd odpowiada kierowca, który już nie jest wirtualny. Posiada za sobą lata treningów oraz przejechane wiele okrążeń na różnych torach. Z tego względu w każdym odcinku – oprócz trasy – prezentowane były sylwetki simracerów biorących udział w zawodach oraz ich samochody.

Był też tajemniczy kierowca, lecz nie Stig a MissG4N, która została zdemaskowana w dedykowanym materiale w dwóch ostatnich odcinkach. Anna Gańczarek, bo o niej mowa, dla każdego toru przygotowała nagranie z przejazdem, opowiadając o jego cechach i metodach najszybszego pokonania.

Kto zatem brał udział w zawodach? Oprócz wyjadaczy wirtualnych wyścigów, reprezentujących barwy min. DV1 Triton Racing, Actina PACT czy TogetherEsports (obecnie H34T Esports) w symulatorze zasiedli również Karol Basz, Paweł Fajdek oraz Marcin Urbaś. Zwycięzcą serii DTM został Dominik Blajer, natomiast w klasie GT3 najszybszy okazał się Jakub Charkot. Nagrodą w zawodach była pula nagród wysokości 10 tys. złotych, a Platforma CANAL+ ufundowała dodatkową nagrodę specjalną (również 10 tys. złotych), którą charytatywnie przekazano Andrzejowi Szymańskiemu, byłemu żużlowcowi Unii Leszno, który uległ wypadkowi.

Zatem jaka jest różnica między racingiem a simracingiem?

Całkiem nieduża. Oczywiście brakuje przeciążeń, ekstremalnych temperatur i zapachu spalin, ale sprzęt produkowany dla konsumentów oraz jakość samej symulacji zbliżają do prawdziwej jazdy. Wielu zawodowych kierowców trenuje refleks i pamięć mięśniową właśnie w ten sposób. Bariera wejścia nie jest zbyt wysoka – dostęp zarówno do symulatorów, jak i sprzętu typu kierownica jest powszechny i tak naprawdę każdy może spróbować i przetestować czy wirtualny motosport jest dla niego. Warto też nadmienić, że simracing jest wysoko sprofesjonalizowany – istnieją polskie kluby i związki zrzeszające wirtualnych kierowców, regularnie odbywają się też zawody, w których mogą rywalizować.

W rezultacie cały projekt wyglądał bardzo profesjonalnie, cieszył się uznaniem kierowców i ich drużyn. Świadczy o tym choćby frekwencja w zapisach – łącznie we wszystkich wyścigach wystartowało ponad 1300 kierowców. Fantasyexpo odpowiadało w tym projekcie przede wszystkim za transmisję, oprawę audio-wizualną, komunikację marketingową oraz kontakt z gośćmi specjalnymi. Z kolei Republic of Simracers zajęło się sferą techniczną wyścigów.