Przed nami kolejny wirtualny wyścig Formuły 1, do którego dołączają kolejne wielkie nazwiska. W nadchodzących zawodach zobaczymy reprezentanta barw Ferrari.

Gdyby świat nie był obecnie pogrążony w walce z koronawirusem, w najbliższy weekend odbyłby się wyścig Formuły 1 na torze w Wietnamie. Jednak ze względy na to, że wszystkie zawody do zostały odroczone do odwołania, a kibice domagają się rywalizacji, Formuła przeniosła się na wirtualne tory.

W najbliższą niedzielę odbędzie się kolejna edycja Virtual Grand Prix, lecz kierowcy będą ze sobą się mierzyć na torze w Australii. Dlaczego nie w Wietnamie? Otóż wytłumaczenie jest trywialne – tor został włączony do cyklu dopiero w tym roku i nie ma go w wersji gry z 2019 roku. Z tego powodu włodarze zdecydowali się nadrobić zaległości i królowa motorsportu pojawi się w Albert  Parku.

W najbliższym wyścigu pojawi się gwiazda Ferrari, czyli Charles Leclerc. Dwudziestodwuletni Monakijczyk w ubiegłym roku przywdział barwy Scuderia Ferrari, w których wygrał dwa wyścigi – GP Belgii i GP Włoch. Oprócz niego możemy liczyć na innych kierowców F1. Swój udział potwierdzili Alex Albon (Red Bull), George Russell (Williams), Nicholas Latifi (Williams) oraz Lando Norris (McLaren). Pełne zestawienie zostanie wkrótce ogłoszone.

Ponownie system wyścigu będzie mocno uproszczony. Całość odbędzie się w jeden dzień, niedzielę 5 kwietnia, a główny wyścig będzie liczył zaledwie 28 okrążeń, czyli połowę normalnej długości trasy. Dodatkowo wszystkie bolidy będą miały takie same osiągi oraz zredukowane zniszczenia. Transmisja odbędzie się na oficjalnych kanałach F1 na trzech platformach – YouTube, Twitch i Facebook. Ciekawostką może być to, że Virtual Grand Prix pojawi się również w brytyjskiej telewizji Sky Sports.