Udało nam się przedpremierowo pograć w mobilnego brata League of Legends, opisywanego dopiskiem Wild Rift. Oto kilka przemyśleń na temat tytułu.

Słowem wstępu – jutro oficjalna premiera League of Legends Wild Rift w Polsce. Nareszcie najpopularniejsza gra MOBA na świecie trafi na urządzenia mobilne, wchodząc w erę XXI wieku. Krok ten jest naturalną ewolucją i Riot Games w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że obecnie jest to ruch niezbędny. Rynek gier mobilnych jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się branży rozrywki elektronicznej. Ale… do rzeczy. Premiera już jutro, lecz wyszedłem z założenia, że słowa, które chcę Wam przekazać wciąż nie jest za późno.

Od siebie powiem, że jestem graczem Ligi Legend od sezonu drugiego. Choć na początku odbiłem się od tego tytułu, bo nie od razu złapałem jego koncepcję, tak później po kilku(set) grach nareszcie pojąłem na czym polegają zasady MOBY. Obecnie League of Legends mogę śmiało nazwać moim pierwszym wyborem jeśli chodzi o dawkę „wieczornych gierek”, szczególnie ze znajomymi. Dlatego też, mimo że nie jestem zagorzałym fanem gier mobilnych, wyczekiwałem z lekką niecierpliwością „Wild Rifta”. Dziś położyłem na nim swoje łapska i… nie mogłem się oderwać. Ale po kolei.

Ogólne odczucia rozgrywki bardzo przypominają to, co otrzymujemy podczas rozgrywki na PC-ach – starcia są dynamiczne (jeden mecz trwa około 15-20 minut), trafione skill-shoty satysfakcjonujące, a wygrane równie słodkie. W przeszłości testowałem inne MOBY na telefon, ale zawsze czułem się w nich zagubiony lub nieusatysfakcjonowany. Gdy trafiłem na mobilne Summoners Rift poczułem się jak w domu. Choć muszę przyznać, że pewne detale dzielą Wild Rift od pierwowzoru. Zdecydowanie największą zmianą jest fakt, że zawsze startujemy w dolnym lewym rogu mapy. To znaczy, czasami jest to jedynie nasza perspektywa, wszak w celu ułatwienia sterowania, mapa się odwraca i mimo, że gramy na dolnej alei, z naszej perspektywy idziemy na alejkę górną. Brzmi skomplikowanie, ale muszę zaufać twórcą, że takie rozwiązanie ułatwia rozgrywkę.

Inne różnice są już bardziej subtelne – inne ceny przedmiotów, tutaj krzaczek stoi inaczej, a gdzie indziej brakuje ścianki. Jednak już w pierwszej grze na prawdziwych przeciwników poruszałem się po nowym polu bitwy wręcz intuicyjnie.

Jednak nim przystąpicie do walki z innymi graczami, czeka Was szereg samouczków, które pozwolą odblokować jedną postać. Jest to typowe wprowadzenie dla osób nieobeznanych z tytułem, lecz nawet weterani powinni przez to przebrnąć. Niektóre mechaniki zostały uproszczone w mobilnej wersji, a w trakcie treningu wszystko wyłożone jest jak „krowie na rowie”.

Poza rozgrywką czeka nas dosyć przejrzysty interfejs oraz znane dobrze z gier mobilnych, i już nie tylko mobilnych, przepustki bojowe wraz z zadaniami. Jeśli mamy mówić o ekonomii, to w chwili pisania artykułu wszystkie czempiony kosztują 5500 niebieskich okruchów, co po pierwszych kilku godzinach wydaje się być sporą sumą jak za jednego czempiona. Jednak nie bójcie się, na samym początku wraz ze wzrostem poziomu konta otrzymujecie darmowe postacie. Oprócz bohaterów w sklepie znajdziemy oczywiście cały wachlarz kosmetyki – skórki, emotki, a nawet pozy czempionów do użycia w ekranie ładowania.

Studio pomyślało nawet o natychmiastowym systemie karania graczy za niewłaściwe zachowanie. Nie pytajcie skąd wiem, ale gdy przedwcześnie opuścimy rozgrywkę, otrzymamy karę czasową, która uniemożliwi nam na wskoczenie do kolejnego meczu. Dodatkowo po każdej rozgrywce możemy wirtualnie poklepać po pleckach naszych sojuszników, dziękując im za wspólne wojaże.

Moje serduszko podbiły piękne modele bohaterów, szczególnie te podczas przeglądania naszej kolekcji czempionów. Na ekranie telefonu wyglądają po prostu obłędnie i jest to zdecydowanie ekstraklasa wśród produkcji mobilnych.

Podsumowując: League of Legends: Wild Rift to klasa sama w sobie. Z pewnością przypadnie do gustu wszystkim graczom PC-owej wersji i chętnie będą po nią sięgać np. w podróży. Ja z całego serca ją polecam, nawet nowym graczom. Pewne uproszczenia sprawiają, że jest bardziej przystępna i zdaje mi się, że posiada mniejszą barierę wejścia. Wszystkich zainteresowanych odsyłamy do sklepu Google Play lub App Store.