Ostatnią z zaproszonych drużyn do Polish Open – League of Legends zostało Enclave Gaming. Jeden z reprezentantów zespołu – Damian „Wysek” Adamczyk odpowiedział nam na kilka pytań.

W styczniu tego roku dołączyłeś do Enclave Gaming, które rywalizuje w brytyjskim LVP. Jak czujesz się w tej drużynie i w nowym, zagranicznym środowisku?

Gram od dłuższego czasu za granicą i naprawdę dobrze się czuję w takim środowisku. Lubię poznawać wtedy obce kultury, zwyczaje, jest zupełnie inny klimat niż w Polsce. Co do samego Enclave, organizacja jest spoko i bardzo produktywnie spędzam w niej czas, skupiając się na tym, aby dobrze się zaprezentować i pokazać na scenie. Gra w Wielkiej Brytanii pozwala mi też ukończyć studia informatyczne, na które uczęszczam w Londynie, to dodatkowy plus.

Są duże różnice między zaangażowaniem kibiców w Polsce i na Wyspach?

Jeśli chodzi o rozwój sceny, Wielka Brytania jest obecnie na etapie, na którym Polska była przed wejściem Ultraligi. Oni dopiero poznają esport oraz League of Legends, głównie za sprawą Excel czy Fnatic występujących w LEC, lecz również dzięki nam, graczom LVP UKLC. Wcześniej, transmisje z lokalnych turniejów oglądało może z 400 widzów, co u nas praktycznie się nie zdarzało. Podczas meczów Enclave miałem bardzo dużo fanów, co mnie bardzo cieszyło i jestem za to niezmiernie wdzięczny. To też dzięki kibicom mam dobry split za sobą.

No właśnie, jak oceniasz miniony split w swoim wykonaniu? Czujesz, że odwaliłeś kawał dobrej roboty czy jednak pozostał pewien niedosyt?

Niedosyt zawsze pozostaje, bardzo mnie bolało, że nie dostaliśmy się do fazy play-off ligi. Indywidualnie pokazałem jednak dokładnie to co chciałem. Byłem dżunglerem najbardziej dominującym wczesne fazy gry, co bardzo wzmocniło naszą drużynę. Na papierze wyglądaliśmy na skład, który zajmie co najwyżej 8-9 miejsce, a udało nam się rywalizować na równym poziomie z najlepszymi ekipami. Wydaje mi się, że to nasz wielki sukces, a ja pokazałem się dobrze jako lider zespołu i dalej chcę rozwijać się w tej roli.

Zostawmy jednak przeszłość – wraz z Enclave Gaming otrzymałeś zaproszenie do zbliżającego się Polish Open. Jak zapatrujesz się na ten turniej?

Na ten turniej dokonaliśmy zmianę jednego zawodnika, myślę że nowy toplaner dobrze się wpasuje i zobaczymy w Polish Open całkiem nową, świeżą, lepszą drużynę. W pierwszej grze wystąpimy dodatkowo z rezerwowym AD Carry, gdyż będziemy wracać z LANa i nie będziemy mogli grać całym naszym składem, ale myślę, że to akurat nie zrobi zbyt dużej różnicy. W tym miejscu muszę w imieniu Enclave serdecznie podziękować Bulletowi, który nas niejako ratuje.

Oceniając nasze szanse, myślę że możemy walczyć z najlepszymi na polskiej scenie i wierzę, że pokażemy się z naprawdę dobrej strony. W kwalifikacjach do ESL Mistrzostw Polski graliśmy tylko z innym supportem, a nikt nie był w stanie nas zatrzymać.

Kogo, poza sobą oczywiście, rozpatrujesz jako faworyta do zwyciężenia w Polish Open? Może kogoś się po prostu obawiasz?

Nie ma kogoś, przeciwko komu boję się grać. Faworytem turnieju na papierze jest oczywiście devils.one, ale zobaczymy jak wszystko się potoczy w samym turnieju. Jest parę ekip z mocnymi składami, które mogą również zawalczyć… Wszystko będzie zależne od losowania.

Na koniec, masz jakieś konkretne plany na przyszłość, nawet wybiegające poza obecny rok? Czy jednak podchodzisz do wszystkiego wyznając sentencję Horacego „carpe diem”?

Plany są. Wszystko co chciałem osiągnąć w Wielkiej Brytanii raczej mi się udało – pokazałem się dobrze w tamtejszej lidze, udowodniłem swoje umiejętności i trochę poduczyłem się prowadzić social media.

Teraz chcę przypomnieć polskiej scenie, że ze mną też trzeba się liczyć, a na lato chciałbym znowu zagrać w jednej z lig regionalnych prowadzonych przez Riot, np. tureckim TCL czy rosyjskim LCL. Może dostanę się do którejś akademii, kto wie? Na pewno będę szedł jednak cały czas do przodu i torował sobie drogę do LEC.

Dzięki wielkie za wywiad i powodzenia w Polish Open oraz ESL MP.

Dzięki.