Pierwszego dnia Worlds 2017 kibice amerykańskich formacji nie mieli wielu powodów do radości. Dziś dość niespodziewanie TSM wygrywa z Flash Wolves po długim, widowiskowym i pełnym zwrotów akcji meczu!

W początkowym etapie gry Flash Wolves zdecydowało się na wypracowywanie przewagi poprzez kontrolę celów.  TSM próbowało odpowiedzieć na presję zajęciej Rift Heralda, jednak Tajwańczycy wykrzostywali takie pozycjonowanie do ataku. Przewaga z wczesnego etapu procentowała i wynik zniszczonych wież był korzystny dla FW. Dodatkowo przejęli oni Nashora i z tym wzmocnieniem zdecydowanie przycisnęli przeciwników i pozbawili ich kolejnych struktur.

TSM nie poddał się jednak. Drugi Baron należał do nich i niewiele brakowało, by odwrócili nim totalnie obraz gry, weszli bardzo głęboko do bazy Flash Wolves. Wszystko stanęło na głowie i wynik meczu zależał już od jednego udanego teamfightu lub indywidualnego błędu jednego z zawodników. W końcu doczekaliśmy się zaciętej walki drużyn o wyrównanym poziomie, nie jednostronnego widowiska. W 52 minucie oba zespoły chciały przejąć Eldera i był to moment kulminacyjny – TSM zapewniło sobie lepszą pozycję i bez walki zabrało wzmocnienie, do tego marksman FW został w złej pozycji i dał się złapać. Po jego śmierci skończenie gry było tylko formalnością – TSM wygrywa!