Fani League of Legends mogą być zadowoleni z ilości emocji, którym przyszło im doświadczyć podczas meczu ekipy Humanoida z pierwszą drużyną LMS. Wyjątkiem są europejczycy, ze względu na marny rezultat ich drużyny.

Starcie J-Team ze Splyce miało zadecydować, kto jest „drugą” drużyną w grupie B. Co prawda, FunPlus Phoenix przegrało z reprezentacją LMS w pierwszym dniu fazy grupowej, ale od tamtej pory zaczęli przypominać już siebie z rozgrywek w LPL. Dla obu ekip dzisiejszy mecz był w takim razie ważny, tym bardziej, że kolejne gry odbędą się jednego dnia.

Pierwszy kwadrans był spokojny. J-Team bardzo mocno się broniło, a wręcz za mocno. Była to jednak pomyślna taktyka, jako że Splyce popełniło kilka błędów i dało się wiele razy zabić. Przez to Tajwańczycy mogli zebrać smoka, a raczej kilka, bo aż cztery przez 30 minut rozgrywki. Dawały im one przewagę taktyczną, przez co to Koala i spółka rozdawali karty, a nie ekipa z LEC.

Z Baronem, drugim już, droga do nexusa Splyce wydawała się prosta i otwarta. Trudno powiedzieć, że było inaczej. Europejczycy starali się jeszcze stawiać opór, ale był on znikomy. Przez chwilę wydawało się, że jest nadzieja na powrót podopiecznych Duke'a do gry, dopóki FoFo na LeBlanc nie wszedł do teamfightu. Wraz z pomocą mid lanera, J-Team wyeliminowało zespół rywali i zrujnowało ich bazę.

Polska transmisja z Worldsów dostępna jest na kanale Polsat Games, za to angielski komentarz usłyszycie na kanale Riot Games.