Druga seria zmagań grupowych w ramach tegorocznych mistrzostw świata League of Legends rozpoczęła się pozytywnie dla sympatyków Starego Kontynentu. Pomimo z pozoru nieciekawej sytuacji, miejsce w playoffach wywalczyło Splyce.

Trzeci seed Europy, Splyce, zdecydowanie nie może poszczycić się łatwą przeprawą przez dotychczasowe etapy mistrzostw świata. Bliskie spotkanie w formacie best of five przeciwko Unicorns of Love w trakcie Play-in’ów pozwoliło ekipie Humanoida na zajęcie miejsca w fazie grupowej. Podczas rywalizacji w głównym etapie turnieju, niewiele osób zwiastowało zawodnikom spod znaku węża możliwość sukcesu.

Tezę czarnowidzów zdawały potwierdzać się pierwsze występy podopiecznych Petera Duna w berlińskim Verti Music Hall. Odniesienie zaledwie jednego zwycięstwa podczas pierwszej kolejki zmagań stawiało zespół u dołu grupy B. Jak się wkrótce okazało, jednodniowa przerwa znakomicie wpłynęła na omawiany zespół. Kobbe i spółka, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odmienili swój dotychczasowy wizerunek.

Splyce spotkania rewanżowe rozpoczęło z przytupem, sprawnie pokonując CTBC J Team. Triumf przeciwko tajwańskiej drużynie nie był jednak największym sukcesem Europejczyków tego dnia. W bezpośrednim starciu udało im się pokonać najlepszą drużynę z Chin – FunPlux Phoenix. Dla zespołu będącego w tak znakomitej dyspozycji problemu nie stanowiła także wietnamska organizacja, przez co pierwsi zawodnicy LEC zasilili szeregi playoffów tegorocznych Worldsów.

Humanoid i spółka osiągnęli sukces, którego mało kto się po nich spodziewał, a na dodatek zrobili to w iście fenomenalny sposób. Otarli się bowiem o awans z pierwszego miejsca, jednak w decydującym tiebreakerze ulegli drużynie Tiana.

Awans Splyce nie oznacza zakończenia emocji związanych z europejskimi drużynami. Już 18 października o swoje miejsce w kolejnym etapie Worldsów zawalczy G2 Esports, które kontynuuje zmagania z trzema zwycięstwami na koncie. Transmisja ze spotkań dostępna będzie na kanale Polsat Games w serwisie Twitch.TV.