W zdominowanych od lat przez azjatyckie drużyny Mistrzostwach Świata, kibice z Europy i Ameryki zawsze szukają światełka nadziei. W tym roku, tą iskrą jest jedna z najbardziej rozpoznawalnych organizacji globu – Fnatic.

Fnatic LoL
  • France Toplane – Paul „sOAZ” Boyer
  • Denmark Jungle – Mads „Broxah” Brock-Pedersen
  • Denmark Midlane – Rasmus „Caps” Winther
  • Sweden AD Carry – Martin „Rekkles” Larsson
  • Bulgaria Support – Zdravets „Hylissang” Iliev Galabov
  • Belgium Rezerwowy – Gabriël „Bwipo” Rau

Droga do Korei

Pomimo dobrego występu na zeszłorocznych Worldsach, kiedy Fnatic dotarło do ćwierćfinału, ekipa zdecydowała się na dokonanie transferu między sezonami. Z głównym składem pożegnał się Jesiz, zaś na jego miejsce przyszedł jeden z dotychczasowych filarów Unicorns of Love – Hylissang. Styl gry obu wspierających znacząco się różni, dlatego Fnatic, a przede wszystkim Rekkles, twarz zespołu, musiało odnaleźć wspólny rytm. Początek sezonu był dla ekipy dość chwiejny – drużyna zakończyła pierwsze trzy tygodnie z bilansem 3-3. Następne kolejki stanowiły jednak kompletną dominację Capsa i spółki, którzy do zdobycia mistrzostwa wiosennego splitu przegrali zaledwie dwie kolejne mapy. Przygodę na Rift Rivals zakończyli w półfinale, w którym ponownie trafili na Royal Never Give Up – ich pogromców z ubiegłorocznych Mistrzostw Świata.

Letni split był dla Fnatic czasem eksperymentu. Zmiany, jakie pojawiły się w League of Legends wraz z wprowadzeniem aktualizacji 8.11, promowały całkowicie odmienny styl gry od tego, który mogliśmy obserwować do tej pory. W pierwszym tygodniu rozgrywek, zespół zaprezentował własną odmianę najnowszej strategii – funnelingu. Chęć wpompowania jak największej ilości zasobów w jedną osobę poskutkowała tym, że, pomimo typowego dla takich kompozycji podziału obowiązków między midlanerem oraz dżunglerem, również Rekkles musiał dopasować się do wymagań zespołu. Szwedzki strzelec nie podołał jednak temu wyzwaniu – wśród postaci wybieranych na całym świecie na dolną aleję pojawiły się takie czempiony, jak Swain, Vladimir czy Heimerdinger, którymi Rekkles nie potrafił grać zbyt dobrze. Najbardziej rozpoznawalny gracz Fnatic, będący niewątpliwie twarzą ekipy, ustąpił miejsca rezerwowemu toplanerowi, usuwając się w cień na cały letni split. Martin powrócił do składu dopiero podczas fazy play-off, choć okazjonalnie wchodził z ławki przy okazji sierpniowych spotkań. Nawet w tym niekonwencjonalnym ustawieniu, Fnatic utrzymało swoją dominującą postawę i bez większych trudności wygrało letni split, kwalifikując się na trwające już Worldsy.

fot. Riot Games

Głównym strategicznie filarem drużyny jest Caps. Zawodnik ze środkowej alei zadaje ponad 30% obrażeń zespołu, faworyzując skomplikowane mechanicznie postacie. W przypadku Duńczyka, ciężko jest wyróżnić jakiegoś czempiona – w 31 grach, jakie Fnatic rozegrało tegorocznym latem, Caps pokazał aż 19 różnych herosów, w tym niecodzienne w obecnej mecie wybory, jak Fizz, Wukong czy Vayne. Niezależnie od wybranej postaci, duński midlaner kontroluje jednak doskonale przebieg gry na swojej linii – Caps odnotował w letnich rozgrywkach aż 19 zabójstw w walkach jeden na jednego, deklasując w tej statystyce nawet reprezentantów tak mocno bijących się regionów jak Chiny czy Wietnam. Duńczyk doskonale odnajduje się również w końcowych fazach gry, niejednokrotnie prawie samodzielnie wygrywając spotkania, jak chociażby podczas półfinału EU LCS przeciwko Misfits.

Niejako wspierającym Capsa jest jego rodak – Broxah. Głównym zadaniem duńskiego dżunglera jest właśnie doprowadzenie do tego, aby midlaner mógł przejąć kontrolę nie tylko nad własną aleją, ale całym Summoner’s Rift. W puli czempionów Broxaha dominują twarde, zdolne do ustania w walkach postacie – Trundle oraz Sejuani. Ten fakt znajduje odzwierciedlenie w ilości zadawanych przez niego obrażeń, w której, spośród uczestników Mistrzostw Świata, góruje tylko nad Ambitionem. Leśnik pracuje strategicznie głównie w tandemie z Hylissangiem. Bułgarski wspierający pała miłością do agresywnych czempionów, takich jak Pyke, Alistar czy Rakan. Jego umiejętność do znajdowania korzystnych inicjacji jest nieoceniona i umożliwia Capsowi na swobodne zadawanie obrażeń w trakcie starć drużynowych.

Dwie twarze Fnatic

Fnatic ma dwa zupełnie odmienne oblicza, zależne od tego, kto znajduje się na dolnej alei. Przez prawie cały letni split, to miejsce na Summoner’s Rift okupowane było przez Bwipo. Obecność Belga ułatwia grę Capsowi, gdyż rezerwowy toplaner sięga głównie po postacie skupiające na sobie uwagę przeciwników i bardzo mocno przeszkadzające rywalom, takie jak Swain, Vladimir czy Aatrox. Często to właśnie aleja Bwipo staje się beneficjentem pierwszego zabójstwa, co pozwala Broxahowi skupić się następnie na innych częściach mapy. Ten styl gry kładzie jednak większy nacisk na Capsa, który musi ponieść swój zespół do zwycięstwa.

Gdy w składzie pojawia się Rekkles, główne założenia taktycznie diametralnie się jednak zmieniają. Fakt posiadania strzelca zdejmuje nieco ciężaru z ramion Capsa – Szwed zadaje około 25% obrażeń Fnatic, grając przede wszystkim postaciami silnymi w późnych fazach gry – Kai’Są, Tristaną czy Sivir. Mała ilość występów Rekklesa odbija się nieco na jego formie – zawodnik, który przyzwyczaił nas do silnej gry na linii, znacząco przegrywa z oponentami w prawie każdej statystyce.

Ciężko jest wywróżyć, które Fnatic obejrzymy podczas fazy grupowej w Busan. Z jednej strony, powrót Rekklesa w czasie play-offów EU LCS, może napawać jego fanów optymizmem, lecz królowie Europy przystępowali do tych rozgrywek praktycznie pewni awansu na Worldsy. Ten fakt powodował, iż mogli dalej eksperymentować, a także poddać skład z Rekklesem solidnej próbie. W żadnym z rozegranych latem spotkań, poza finałem splitu przeciwko FC Schalke 04, Szwed nie zachwycał jednak swoimi występami, co dodatkowo może działać na jego niekorzyść w ocenie trenera Dylana Falco.

fot. Riot Games

Wygranie grupy D może być dla Fnatic problematyczne. Wśród przeciwników formacji znalazło się bowiem Invictus Gaming, które przyjechało do Korei po wyśmienitym splicie w LPL. Chińska formacja, podobnie jak Fnatic, skupiona jest wokół swojego midlanera – kluczem do zwycięstwa dla reprezentantów Europy będzie zdominowanie właśnie tej części mapy. Słabym punktem zespołu z EU LCS może być jednak dolna aleja, na której JackeyLove z IG prezentował się w Chinach doskonale.

Poza Invictus Gaming, do grupy Fnatic trafiły również formacje 100 Thieves oraz G-Rex. Ciężko spodziewać się, żeby te dwie ekipy były w stanie zagrozić faworytom z Europy i Chin. Najbliżej tej sztuki mogłoby znaleźć się 100 Thieves, lecz w obliczu nagłej zmiany strzelca ekipy, znaki zapytania pojawiają się nad formą, jaką zaprezentuje właśnie Rikara. G-Rex zdaje się zaś odstawać od reszty grupy jakością graczy, szczególnie z powodu dość wątpliwych dotychczasowych występów Empt2y’ego. Reprezentantów LMS nie należy jednak również skreślać z rywalizacji.

Prognozowana lokata: Porażka w ćwierćfinale