Do rozpoczęcia rozgrywek grupowych tegorocznych Mistrzostw Świata dzieli nas zaledwie kilka godzin. W meczu otwarcia zobaczymy starcie pomiędzy Team Liquid a KT Rolster. Czy Doublelift i spółka okażą się czarnym koniem turnieju?

Korea, Republic of Toplane – Jung „Impact” Eon-yeong
Philippines Jungle – Jake „Xmithie” Puchero
United States Midlane – Eugene „Pobelter” Park
United States AD Carry – Yiliang „Doublelift” Peng
Korea, Republic of Support – Kim „Olleh” Joo-sung
Canada Rezerwowy – Omran „V1per” Shoura

Przeprawa na szczyt

Północnoamerykańskie League Championship Series po raz pierwszy usłyszało o Team Liquid w 2015 roku, gdy omawiana organizacja dokonała fuzji z występującym weń Team Curse. Pomimo nowości w lidze, włodarze organizacji postanowili zachować dotychczas widziany skład, który uwzględniał w sobie niezwykle popularne osobistości, jak chociażby Chae „Piglet” Gwang-jin, czyli mistrza świata sezonu trzeciego, a także znanego z występów w Team SoloMid Alexa „Xpecial” Chu. Nie był to zły wybór, albowiem skład otarł się o wyjazd na ówczesne Worldsy – na ich drodze w regionalnych kwalifikacjach stanęło Cloud9.

Przez kolejne lata przedstawiciele formacji z niebieskim rumakiem w logo nie mogli liczyć na powtórzenie powyżej wspomnianego sukcesu. Drużyna z każdym splitem staczała się coraz niżej nie tylko w rozgrywkach zasadniczych, lecz także w kończących je playoffach. Apogeum upadku zespołu stanowiła aż dwukrotna potrzeba walki o utrzymanie w LCS-ie, gdzie za pierwszym razem można śmiało powiedzieć, iż sukces był zasługą Yilianga “Doublelift” Penga, który został wypożyczony ze wspomnianego powyżej TSM-u.

Po długim paśmie nieudanych występów jasnym się stało, iż jedyną możliwością wdarcia się przez Team Liquid na szczyt, jest przeprowadzenie reformy w wyjściowej piątce. Idealną ku temu okazją była implementacja systemu franczyzowego w północnoamerykańskim League Championship Series, która dla omawianej drużyny stanowiła możliwość rozpoczęcia przygody z League of Legends z czystą kartą.

fot. Riot Games

Włodarze organizacji, Victor Goossens oraz Steve Arhancet, nie zamierzali bawić się w półśrodki, stawiając na zaprawionych w boju zawodników. Tak też na górnej alei zawitał Mistrz Świata sezonu trzeciego, Jung “Impact” Eon-yeong, którzy od kilku lat występował poza najlepszą ligą świata. W lesie obserwować możemy Jake’a “Xmithie” Puchero, natomiast midlane należy do Eugene “Pobelter” Parka, jednego z najlepszych zawodników środkowej linii z Ameryki Północnej. Najwięcej emocji wzbudza jednak południowa część mapy, albowiem to właśnie tam obok Kima “Olleh” Joo-sunga występuje jeden z najsilniejszych zachodnich strzelców – wspomniany powyżej Doublelift. Pieczę nad wymienionymi zawodnikami sprawuje sztab szkoleniowy prowadzony przez Janga “Cain” Nu-ri.

Trzeba przyznać, że jeszcze na papierze zespół zapowiadał się niezwykle silnie. Nie inaczej okazało się w oficjalnych rozgrywkach. Wiosenny split 2018 Team Liquid zakończyło na pierwszym miejscu, natomiast powtórzenie tego samego wyczynu latem zagwarantowało im możliwość wyjazdu na Mistrzostwa Świata jako najlepsza drużyna NA LCS.

Niebieski koń turnieju

Każdy z zawodników, których możemy obserwować pod banderą niebieskiego rumaka, jest niezwykle doświadczony, natomiast styczność z Worldsami nie będzie dla żadnego z nich nowością. Ostatecznie Impact i spółka znaleźli się w grupie C, gdzie na drodze losowania ich rywalami okazały się wyłącznie azjatyckie zespoły: KT Rolster, MAD Team oraz EDward Gaming.

Biorąc pod uwagę regiony, z których pochodzą poszczególne drużyny, Team Liquid nie znajduje się gronie faworytów do odniesienia awansu. Należy jednak pamiętać, iż faza grupowa rozgrywana jest w formacie best of one, co potencjalnie słabszym formacjom daje większą szansę na sukces. Rozpatrywanie omawianej organizacji w roli słabego ogniwa jest jednak kwestią sporną. Warto pamiętać, iż to właśnie ten zespół był w stanie urwać mapę takim zespołom jak Flash Wolves czy Royal Never Give Up podczas tegorocznej odsłony Mid-Season Invitational. Śmiało więc można stwierdzić, że podopieczni Caina mogą być północnoamerykańskim materiałem na globalny sukces, co zdeterminują najbliższe dni.