Historia pisze się na naszych oczach. Drugi dzień ćwierćfinałowych spotkań doprowadził do starcia pomiędzy Cloud9 a Afreeca Freecs. Ostateczny wynik meczu faworyzował zawodników z Ameryki Północnej, którzy po raz pierwszy od siedmiu lat znaleźli się w półfinałach Mistrzostw Świata.

Wraz z zakończeniem fazy grupowej podczas tegorocznych Mistrzostw Świata, najważniejszy turniej w roku wkroczył w etap wyłącznych zaskoczeń oraz zwrotów akcji. Na pierwszy ogień Invictus Gaming pokonało najlepszą drużynę z Korei Południowej, KT Rolster, a następnie G2 Esports zdołało w pełnym best of five pokazać wyższość nad bezpośrednimi faworytami do odniesienia zwycięstwa – Royal Never Give Up z Uzim na czele.

Jak się wkrótce okazało, drugi dzień rozgrywek ćwierćfinałowych miał nie ustępować pod względem zapewnionych emocji swojemu poprzednikowi. Rywalizację zainicjowali przedstawiciele Cloud9 oraz Afreeca Freecs – ostatnie pozostałe w turnieju formacje z regionu Ameryki Północnej oraz Korei Południowej. Rywalizacja pomiędzy zespołami nie zapewniła pełnych pięciu map, albowiem Jensen i spółka najzwyczajniej w świecie zdeklasowali swoich rywali w najkrótszym możliwym czasie. Nie oznacza to jednak, że podopieczni iloveoova nie stawiali oporu, gdyż w trakcie poszczególnych odsłon walki byli w stanie napsuć sporo krwi zachodnim rywalom.

W ostatnim spotkaniu ćwierćfinałowym tegorocznych Mistrzostw Świata zawalczy najlepsza europejska formacja, czyli Fnatic. Ich rywalem na drodze do powtórzenia sukcesu z 2015 roku jest chińskie EDward Gaming, będące jednym z ostatnich azjatyckich bastionów na Worldsach. Mecz niezmiennie skomentuje Damian „Nervarien” Ziaja na swoim kanale w serwisie Twitch.TV.