Wisienką na torcie zaplanowanych na dzisiaj spotkań było starcie pomiędzy Gen.G Esports oraz Royal Never Give Up. Mistrzowie Świata wyglądali świetnie, lecz jeden błąd Rulera zaprzepaścił szanse na zwycięstwo.

Gen.G Esports

Korea, Republic of CuVee ‒ Camille
Korea, Republic of Haru ‒ Olaf
Korea, Republic of Crown ‒ Lulu
Korea, Republic of Ruler ‒ Xayah
Korea, Republic of CoreJJ ‒ Braum

vs.

Royal Never Give Up

Sion ‒ Letme China
Lee Sin ‒ Karsa Taiwan, Province of China
Ryze ‒ Xiaohu China
Sivir ‒ Uzi China
Rakan ‒ Ming China

Pomimo przewidywań kibiców, zaskoczonych wczorajszą postawą Gen.G Esports przeciwko Team Vitality, broniący tytułu Mistrzowie Świata dość dobrze poradzili sobie w początkowych fazach gry przeciwko Royal Never Give Up. Ruler nie ustępował na linii Uziemu, co spowodowało, że Karsa szukał okazji do zdobycia przewagi w górnej części mapy. Próba zabicia CuVeego nie powiodła się – Koreańczyk popisał się wyśmienitą mechaniką na postaci, unikając śmierci nawet gdy tajwański leśnik spalił swojego Flasha.

Żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na znaczące prowadzenie. Formacje wymieniały ciosy przez 34 minuty rozgrywki, paląc kolejne zasoby rywali, lecz sytuacja ta sprzyjała Gen.G. Reprezentanci LCK przez całą grę podejmowali splitpush, zmuszając chińską ekipę do reakcji. Na nieszczęście Koreańczyków, w zasięgu wzroku Letme'ego pojawił się na środkowej alei Ruler, który chwilę wcześniej zmuszony był do użycia zarówno swojej umiejętności specjalnej, jak i Quicksilver Sasha. RNG chciało dokończyć dzieła, pozbawiając strzelca również Flasha, agresywnie inicjując Sionem przyspieszonym przez Sivir. Niestety dla widowni zgromadzonej w Busan, Ruler fatalnie wykorzystał ten ostatni bilet do ucieczki i mimo starań dał się trafić ultimate'em Siona. Walka, która się rozpętała, potoczyła się pod dyktando Royal Never Give Up, które – wykorzystując długi czas odrodzenia oraz potężne obrażenia, jakie Uzi zadawał już wieżom – wdarło się do bazy Gen.G i zaskakująco zakończyło spotkanie.