Ostatnia ostoja Starego Kontynenu, Fnatic, poległo w bezpośrednim starciu z drużyną Royal Never Give Up. Uzi po raz kolejny trafia do półfinału Mistrzostw Świata, znajdując się krok bliżej spełniania swojego marzenia.

Fnatic

France sOAZ ‒ Trundle
Denmark Broxah ‒ Gragas
Denmark Caps ‒ Taliyah
Sweden Rekkles ‒ Sivir
Denmark Jesiz ‒ Janna

vs.

Royal Never Give Up

Cho'Gath ‒ Letme China
Sejuani ‒ Mlxg China
Ryze ‒ Xiaohu China
Tristana ‒ Uzi China
Soraka ‒ Ming China

Sobotni ćwierćfinał tegorocznych Mistrzostw Świata w League of Legends zaserwował nam starcie pomiędzy drużynami Fnatic a Royal Never Give Up. Europejska formacja jest ostatnią nadzieją Starego Kontynentu na odniesienie fenomenalnego sukcesu, co zdecydowanie Rekkles i spółka wzięli sobie do serca i już od wczesnych minut próbowali przejąć inicjatywę w grze.

Taktyką, którą na pierwszą mapę przyjęli reprezentanci brytyjskiej organizacji, było prowadzenie rozgrywki wokół dolnej alei, co zapewniło szwedzkiemu strzelcowi kilka wczesnych zabójstw, w tym także First Blooda. W tym samym czasie zawodnicy RNG jednak nie próżnowali i pracowali na swój sukces po drugiej stronie mapy – to właśnie tam zgładzono sOAZa, a także zagarnięto pierwszą wieżę na Summoner's Rift.

Środkowa faza rozgrywki należała do reprezentantów Fnatic; choć pod względem zdobytych celów mapy zawzięcie konkurowali z nimi rywale, to jednak ilość zabójstw, zniszczonych wież, a co za tym idzie złota, faworyzowała Capsa i jego kolegów. Jednak ich prawdziwe kłopoty miały dopiero nadejść – przegrana walka drużynowa w dwudziestej czwartej minucie przez graczy Royal Never Give Up poskutkowało zdobyciem Barona, a słaba reakcja Europejczyków jedynie pogłębiła problemy, w których się znaleźli.

Pozostały czas rozgrywki to jedynie powolne, aczkolwiek sukcesywne dążenie drużyny Uziego do zwycięstwa. Ich przeciwnikom nie można jednak odmówić dobrej defensywy – do dokonania dzieła zniszczenia musieli aż trzykrotnie wejść w posiadanie cennego ulepszenia Nashora.

Fnatic

France sOAZ ‒ Cho'Gath
Denmark Broxah ‒ Sejuani
Denmark Caps ‒ Taliyah
Sweden Rekkles ‒ Vayne
Denmark Jesiz ‒ Janna

vs.

Royal Never Give Up

Maokai ‒ Letme China
Jarvan IV ‒ Mlxg China
Syndra ‒ Xiaohu China
Tristana ‒ Uzi China
Soraka ‒ Ming China

Wczesne minuty drugiej mapy pomiędzy Fnatic a Royal Never Give Up mogły przyprawić wielu z nas o zjawisko Déjà vu i nic w tym dziwnego, skoro przebiegały one zupełnie tak samo. Po drugi kolejny zobaczyliśmy wczesną agresję ze strony Broxaha na dolnej alei, w wyniku której Rekkles zdobył First Blooda unicestwiając Minga, który ponownie wcielił się w rolę Soraki.

Kontratak ze strony Mlxg nastąpił szybko i był niezwykle bolesny dla zawodników ze Starego Kontynentu; wejście na bota nie tylko umożliwiło zdobycie jednego zabójstwa, lecz także sięgnięcie po pierwszą grze w wieże oraz cennego Mountain Drake'a. Była to zdecydowanie ich chwila, gdyż chwilę później, choć nie bez kłopotów, łupem zawodników RNG padła górna wieża, Herald Rift oraz Cloud Drake.

Reprezentanci Fnatic zdołali się jednak odnaleźć w tak ciężkiej sytuacji. Wyłapywani pojedynczo rywale co raz zasilali konto europejskiej formacji, która wkrótce ponownie wysunęła się na piedestał ekonomicznej przewagi. Po paru minutach wyczerpującej walki, posiadający wsparcie ze strony Infernal Drake'a, Broxah wraz z kolegami ruszyli w stronę Barona, którego buff był użyteczny przy niszczeniu zewnętrznych fortyfikacji Chińczyków.

Radość Europy nie trwała jednak długo; podejście pod drugiego Nashora zakończyło się fenomenalną kradzieżą ze strony Mlxg, co na powrót otworzyło jego drużynie możliwość powrotu do rozgrywki. Ta ostatecznie nadeszła dopiero po kolejnym zabiciu Stwora przez Azjatów. Wraz z pomocą ulepszenia sforsowali fortyfikacje Fnatic, a niedługo później zakończyli rozgrywkę, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie.

Fnatic

France sOAZ ‒ Gnar
Denmark Broxah ‒ Sejuani
Denmark Caps ‒ Malzahar
Sweden Rekkles ‒ Tristana
Denmark Jesiz ‒ Karma

vs.

Royal Never Give Up

Cho'Gath ‒ Letme China
Jarvan IV ‒ Mlxg China
Galio ‒ Xiaohu China
Kog'Maw ‒ Uzi China
Lulu ‒ Ming China

Wczesne minuty trzeciej mapy były znacznie mniej emocjonujące. Na przelanie Pierwszej Krwi musieliśmy zaczekać do niemal dziesiątej minuty i tym razem przypadła ona w udziale zawodnikom Royal Never Give Up po znakomitym ganku na dolnej alei. Odpowiedzią Fnatic miało być wzięcie wieży na środkowej alei – niestety, defensywa ich rywali była zbyt dobra, a ostatecznie nieudolne próby zostały przypłacone życiem Capsa.

Swoje skrzydła Fnatic rozwinęło w środkowej fazie rozgrywki. To wtedy konto Europejczyków zostało zasilone o serię zabójstw, zniszczonych wież, a także niezwykle cennego Infernal Drake'a. Niestety, radość nie trwała długo. Pierwszy Nashor, który zawitał na Summoner's Rift padł ofiarą Chińczyków, którzy bez wahania wykorzystali cenne ulepszenie do zmasakrowania fortyfikacji swoich rywali i zaledwie heroiczna obrona pozwoliła graczom europejskiej formacji na pozostanie w grze.

Niedokończenie rozgrywki, gdy mieli ku temu okazje, wkrótce zemściło się na Uzim i jego kolegach; zawodnicy Fnatic zdołali powrócić do rozgrywki, posiadając zaledwie jedną wieżę przy Nexusie. Wkrótce zdołali zgładzić Barona i korzystanjąc z jego buffa zniszczyli znaczną część bazy azjatyckiej formacji.

Kolejnym krokiem Rekklesa i jego sprzymierzeńców było zagarnięcie najpotężniejszych Stworów, które zawitały na Summoner's Rift. Dwa potężne ulepszenia spłynęły na zawodników Europejskiej formacji, którzy rozpoczęli niezwykle silne oblężenie bazy rywali. Wywiązała się walka drużynowa, która zupełnie jak rollercoaster zakończyła się zwycięstwem Royal Never Give Up. Nie oznaczało to jednak porażki Fnatic, gdyż baza ich rywali wciąż była atakowana przez hordy minionów.

Następne uderzenie w bazę Azjatów również zostało odepchnięte. Zdesperowani zawodnicy z Europy skierowali się w kierunku Nashora, jednak ten został skradziony przez Mlxg. Zagrywką ostatniej nadziei był bieg w bazę rywali; był to strzał w dziesiątkę. Broxah jako ostatni pozostały przy życiu zawodnik Fnatic zdołał zniszczyć wrogi Nexus.

Fnatic

France sOAZ ‒ Gnar
Denmark Broxah ‒ Sejuani
Denmark Caps ‒ Galio
Sweden Rekkles ‒ Varus
Denmark Jesiz ‒ Taric

vs.

Royal Never Give Up

Shen ‒ Letme China
Jarvan IV ‒ Mlxg China
Corki ‒ Xiaohu China
Twitch ‒ Uzi China
Soraka ‒ Ming China

Sukces na poprzedniej mapie z całą pewnością dodał odwagi i motywacji zawodnikom Fnatic, którzy niczym niemal na skrzydłach przeszło przez pierwszą fazę rozgrywki. W krótkim czasie zdobyli aż trzy zabójstwa. Niestety, zbytnia pewność siebie ich pokarała – próba zanurkowania pod wieżę na dolnej alei zakończyła się fiaskiem, podczas którego Uzi zagarnął aż dwa zabójstwa.

Rekkles wraz z kolegami wciąż utrzymywali przewagę ekonomiczną ze względu na zdobycie pierwszej w grze wieży, lecz ich sytuacja stała się znacznie bardziej wymagająca. Rozgrywka stała się statyczna, drużyny skupiały się na farmie oraz wymieniały objectivami – Fnatic przypłaciło przewagę w pushu i zdobycie Herald Rifta utratą dwóch Cloud Drake'ów.

Pierwsze podejście pod Barona zaobserwowaliśmy dopiero w trzydziestej siódmej minucie. Stwór trafił na konto europejskiej formacji, lecz rozegrany chwilę później teamfight należał do ich rywali. Niestety, ulepszenie nie zostało dobrze spożytkowane. Znacznie lepiej zrobili to reprezentanci Royal Never Give Up, którzy wraz z zabiciem kolejnego Nashora zdołali zakończyć rozgrywkę.

Już jutro, o godzinie 10:00 rozpocznie się czwarty, ostatni ćwierćfinał. W szranki staną drużyny Team WE oraz Cloud9. Transmisja ze spotkań Worlds 2017 w języku polskim niezmiennie dostępna jest na kanale Damiana „Nervarien” Ziaji w platformie Twitch.TV.