Kolejnym z zespołów, którym przyjrzeliśmy się w ramach cyklu przedstawień uczestników Worlds 2017, jest Royal Never Give Up. Ekipa z Chin dwukrotnie brała udział w finałach Mistrzostw Świata, lecz nigdy nie udało jej się zwyciężyć.

  • China Toplane – Yan „Letme” Jun-Ze
  • China Jungle – Liu „Mlxg” Shi-Yu
  • China Jungle – Hu „Y1HAN” Zhi-Wei
  • China Midlane – Li „xiaohu” Yuan-Hao
  • China AD Carry – Jian „Uzi” Zi-Hao
  • China Support – Shi „ming” Sen-Ming
  • Taiwan, Province of China Coach – Huang „FireFox” Tiang-Hsiang

Klątwa Uziego

Chyba nie ma w chińskim esporcie bardziej popularnego stwierdzenia niż tak zwana klątwa Uziego. Jian 'Uzi' Zi-Hao jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w Państwie Środka i uznawany jest za jednego z najlepszych strzelców w historii LPL. Przez większość swojej kariery był związany z barwami Royal Club, a swego czasu był uznawany za geniusza na podobnym poziomie jak Faker. W przeciwieństwie do utytułowanego Koreańczyka, nie zdołał odnieść żadnego większego sukcesu na skalę międzynarodową. W swojej karierze Uzi trzy razy przegrał finał playoffów LPL, raz finał regionalny i dwa razy finał Mistrzostw Świata. Każde z tych spotkań w barwach właśnie Royal Club. Dodatkowo większość meczów w LPL przegrywał wynikiem 2:3.

Dla Uziego będą to czwarte Mistrzostwa Świata, nigdy wcześniej nie odpadł przed fazą drabinkową. Jego drużyna jeszcze ani razu nie była faworytem do wygrania Worldsów, jednak zawsze osiągała więcej, niż wróżyli jej eksperci. Zawodnicy najlepiej oceniani byli w 2013 roku i kto wie, gdyby nie był to rok eksplozji talentu SK Telecom T1, to być może właśnie Royal Club miałoby na swoim koncie tytuł mistrzowski. W starciu z drużyną Fakera byli w stanie urwać tylko jedną mapę. Jeszcze gorzej było rok później, kiedy przyszło im się mierzyć w finale z Samsung Galaxy White, przez których zostali zmiażdżeni wynikiem 3:0. Z drugiej strony nikt nie spodziewał się wtedy, że Royal ma jakiekolwiek szanse, żeby awansować do finału turnieju. Niestety dla fanów z Chin był to ostatni tak dobry występ Uziego i jego drużyny.

Upadek legendy

W 2015 roku przyszedł ogromny kryzys dla całej organizacji Royal Club. Z drużyną pożegnał się Uzi, który czując, że być może jest to dla niego ostatnia okazja, zdecydował się dołączyć do OMG. Jego miejsce zajął były strzelec EDward Gaming – NaMei. Skład na papierze wyglądał fantastycznie, jednak zawodnicy od początku się nie dogadywali i finalnie skończyli w relegacjach, w których po przegranej z Gametee, pożegnali się z ligą. To było jedno z największych zaskoczeń w historii chińskiego League of Legends.

Włodarze Royal Club nie mieli zamiaru oglądać swoich zawodników w drugiej lidze i wykorzystując fakt, że organizacja nie może posiadać dwóch składów w jednej lidze i odkupili slot od Vici Potential Gaming. W ten sposób uformowali swój drugi skład Royal Never Give Up. Star Horn Royal Club po dzień dzisiejszy walczy w LSPL. Przyjęcie nowego składu nic nie zmieniło, gdyż po raz kolejny zespół skończył rozgrywki poza playoffami i pierwszy raz od trzech lat ominą go Mistrzostwa Świata.

Powrót króla - Czy przełamią klątwę?

Royal Never Give Up bezskutecznie szukali recepty na słabe rezultaty. W tym celu kompletnie przebudowali swój skład i skierowali wzrok ku Korei Południowej. W ten sposób narodziła się koncepcja budowy drużyny gwiazd z sezonu czwartego. Do formacji dołączyli Looper, NaMei, inSec i Mata. Skład wyglądał doskonale, nawet jeśli pozostawał w cieniu SK Telecom T1, które powróciło na tron Mistrza Świata. Dla Chin była to formacja, która mogła powalczyć o Puchar Przywoływacza.

W lidze zawodnicy RNG nie mieli sobie równych, bez większych problemów zajęli pierwszą lokatę i zagwarantowali sobie awans na MSI. Na ten turniej nie poleciał inSec, który już wcześniej został przesunięty na ławkę rezerwowych i zastąpiony młodym, uzdolnionym Mlxg. W grupie Royal przegrało tylko dwie mapy, przy okazji remisując 1-1 z SKT. Niestety na nieszczęście formacji w półfinale znowu została sparowana z ekipą z Korei. Tam RNG musiało uznać wyższość rywala, wracając do domu z trzecim miejscem.

Organizacja zdecydowała się przesunąć do drugiego zespołu inSeca, a do swojej trzeciej formacji Nameia. Kilka dni później cały świat obiegła informacja, że do Royal powraca Uzi. Ze swoim wychowankiem zespół wygrał swoją grupę w LPL, jednak w finale został rozbity przez EDward Gaming. Zdobyte punkty wystarczyły, by powrócił na Mistrzostwa Świata. Tym razem nie zdołał jednak awansować do finału i pożegnał się z rozgrywkami w ćwierćfinale, po kolejnej w swojej historii przegranej 1:3 na SK Telecom T1.

Czy uda im się powrócić na podium?

Royal Never Give Up przez cały sezon siódmy pozostawało w cieniu rywalizacji między Team WE i EDward Gaming. W międzyczasie pożegnało się z zawodnikami z LCK i zostali jedną z dwóch drużyn w LPL bez graczy z Korei Południowej. Dwukrotnie, formacji udało się ominąć lepszych rywali, trafiając do innej grupy, dzięki czemu pomimo braku awansu na MSI, udało jej się zgromadzić sporo punktów.

Jednym z największych objawień tego sezonu jest niewątpliwie Xiaohu, który z przeciętnego gracza awansował do roli gwiazdy drużyny. Dodatkowo pod wodzą FireFoxa, który objął drużynę pod koniec 2016 roku, formacja radzi sobie wyjątkowo dobrze pod względem taktycznym.

Śmiało możemy nazwać Royal Never Give Up jedną z najbardziej nijakich i niewyróżniającyh się drużyn na tych Mistrzostwach Świata, która przykuwa o wiele mniej uwagi niż inne formacje, tak samo jak w 2014 roku. Wtedy RNG udało się się awansować do finału, jednak tym razem taki scenariusz nie wydaje się prawdopodobny. Zaskakująco, największym problemem w tym momencie jest dolna aleja. Uzi nie jest już tak dobry, jak jeszcze trzy lata temu i aktualnie wszystko wskazuje na to, że mogą to być jego ostatnie mistrzostwa.

Prognozowana lokata: Nie opuści grupy