Po przedwczesnym zakończeniu rozgrywek wiosennego splitu amerykańskiego LCS, Immortals nie mogli spodziewać się sukcesu, jaki odnieśli w drugiej połowie sezonu. Wyśmienita dyspozycja ekipy zapewniła jej miejsce w fazie grupowej tegorocznych Mistrzostw Świata. Postaramy się teraz przybliżyć Wam sylwetkę tej drużyny.

 

  • Korea, Republic of  Toplane – Lee „Flame” Ho-jong
  • Philippines Jungle – Jake „Xmithie” Puchero
  • United States Midlane – Eugene „Pobelter” Park
  • China AD Carry – Cody „Cody Sun” Sun
  • Korea, Republic of Support – Kim „Olleh” Joo-sung
  • Korea, Republic of Coach – Kim „SSONG” Sang-soo

Trudne początki i budowa fundamentów

Immortals weszło w 2017 rok pełne obaw – brak występu na ubiegłorocznych Worldsach poskutkował zmianami personalnymi w drużynie. Z szaro-zielonymi barwami pożegnało się aż czterech zawodników – WildTurtle powrócił do Team SoloMid, Adrian dołączył do przebudowującego się Phoenix1, Reignover skusił się możliwością gry u boku byłego mistrza świata w Team Liquid, zaś Huni spełnił swoje marzenie i zastąpił Duke’a w SK Telecom T1.

Jedynym, który pozostał wierny ekipie okazał się Eugene „Pobelter” Park, wokół którego rozpoczęła się budowa nowego składu. Przed posiadającym koreańskie korzenie midlanerem stało nie lada wyzwanie – poprowadzenie nowej formacji ku sukcesowi. Idealne byłoby powtórzenie wyczynu, jaki Immortals dokonali wiosną 2016 roku, lecz w obliczu utraty dynamicznego, koreańskiego duetu, wydawało się to praktycznie niemożliwe.

Zaledwie dzień po ogłoszeniu przedłużenia kontraktu z Pobelterem, Immortals odkryli drugi element układanki. Nowym junglerem zespołu został Joshua „Dardoch” Hartnett. Zdobywca nagrody „Outstanding Rookie” wiosennego splitu sezonu 2016 od samego początku swoich występów imponował indywidualnymi umiejętnościami i pewnością siebie. Niestety, wraz z pozytywami, Dardoch przynosił do każdego zespołu również toksyczną atmosferę, tworząc konflikty z innymi graczami. Immortals przymknęli jednak na to oko, wierząc w talent amerykańskiego leśnika.

Dolna aleja była największym eksperymentem, na jaki zdecydowała się drużyna. Dobrą dyspozycją w Challenger Series, uwagę Immortals zwrócił na siebie gracz chińskiego pochodzenia – Li „Cody Sun” Yu Sun. Dream Team, w którym występował młody strzelec, okazał się trampoliną dla wielu jego zawodników – Akaadian znalazł posadę w Echo Fox, Shernfire wrócił do Australii, gdzie dołączył do LG Dire Wolves, a Cody Sun zaimponował właśnie Immortals. Postrzegany przez fanów jako niedostatecznie dobry do gry w LCS, Cody Sun miał wiele do udowodnienia w nadchodzącym sezonie.

Partnerem chińskiego strzelca został koreański wyrzutek – Kim „Olleh” Joo-sung. Niegdyś reprezentant KT Rolster Arrows, wspierający błąkał się po całym świecie, szukając swojego miejsca w profesjonalnym League of Legends. Olleh nie potrafił porozumieć się ze swoją poprzednią drużyną – Koreańczyk wielokrotnie trollował ligowe gry Hong Kong Esports, aby zmusić trenera do posadzenia na ławkę jej leśnika. Krytykowany przez wielu zawodników HKE, Olleh został owiany niesławą. Nie przeszkodziło to jednak Immortals w zaufaniu mu – ekipa wierzyła, iż w odpowiednim środowisku koreański wspierający będzie błyszczał.

Ostatnim zawodnikiem Immortals ogłoszony został jeden z najpopularniejszych koreańskich toplanerów – do formacji dołączył Lee „Flame” Ho-jong. Niegdyś zwycięzca światowych finałów Intel Extreme Masters, Flame uczestniczył w wielkim koreańskim exodusie – skuszony wysokimi zarobkami, zawodnik zdecydował się dołączyć do LGD Gaming. Od tamtej pory, stanowił jedynie cień minionych czasów – w chińskiej ekipie nie zdołał nawet wywalczyć sobie miejsca podstawowego toplanera. Po rozczarowującym powrocie do Korei i epizodzie w Longzhu Gaming, Flame liczył na odkupienie w luźniejszym środowisku Ameryki Północnej.

Odświeżony skład Immortals rozpoczął swoją przygodę od niezłego występu w turnieju Intel Extreme Masters w Gyeonggi – dwukrotny triumf nad J Team zapewnił zespołowi miejsce w fazie play-off, gdzie po zaciętej walce ostatecznie uległ Kongdoo Monster. Niestety, dobra dyspozycja nie przełożyła się na formę w czasie rozgrywek amerykańskiego LCS. Choć Immortals byli przygotowani na to, że początek sezonu będzie niekoniecznie udany, kiedy zawodnicy tworzyć będą między sobą chemię, to wyniki pozostawiały wiele do życzenia. Dardoch imponował swoimi umiejętnościami indywidualnymi, zbierając aż 12, najwięcej w całym NA LCS, nagród dla najlepszego zawodnika gry. Gołym okiem widoczne były jednak problemy, które spowodowały, iż Immortals zakończyli wiosenny split z zaledwie 48-procentowym współczynnikiem wygranych. Organizacja wiedziała, że ten stan nie doprowadzi jej do oczekiwanych suckesów.

Brakujące części układanki

Niespodziewanie dla drużyny, okazja do zmiany środowiska nadeszła pomiędzy wiosennymi i letnimi rozgrywkami NA LCS. Immortals przekazali swojego junglera do Counter Logic Gaming, otrzymując w zamian dwukrotnego uczestnika Mistrzostw Świata – Jake’a „Xmithie” Puchero. Filipiński leśnik był bardzo pożądany przez ekipę, ze względu na jego doświadczenie, opanowanie i zgranie z Pobelterem – obaj występowali kiedyś razem w CLG. Wysoko ceniony w regionie zawodnik był idealnym zastępstwem dla wybuchowego i żywiołowego Dardocha. Pozbywając się szkodliwego dla atmosfery wewnątrz drużyny czynnika, Immortals stanęli na drodze ku chwale. Potrzebny był im jednak jeszcze jeden element zwycięskiej układanki.

Sześć dni po podpisaniu kontraktu z Xmithie’em, organizacja ogłosiła pozyskanie nowego trenera, którym został Kim „SSONG” Sang-soo. Niesamowicie ceniony w Korei szkoleniowiec, uczestnik aż pięciu Mistrzostw Świata, jeden z autorów wielkiego sukcesu, który ROX Tigers odniosło w 2016 roku miał być lekarstwem na problemy Immortals. Po nieudanym epizodzie w Longzhu Gaming, SSONG zdecydował się na nowe wyzwanie, jakim było prowadzenie zagranicznej ekipy – obecność dwóch rodaków usprawniła proces tranzycji trenera do nieznanego środowiska.

Immortals rozpoczęli letni split od wysokiego „C” – w pierwszych ośmiu spotkaniach, formacja musiała jedynie raz uznać wyższość rywali z Team EnVyUs. Postawiony w roli najważniejszego członka zespołu, Pobelter wyraźnie odżył, Olleh imponował swoimi umiejętnościami i synergią z leśnikiem, a sam Xmithie szybko znalazł wspólny język z kolegami z bocznych linii. Wytworzona w Immortals atmosfera do złudzenia przypominała tą, która panowała w zeszłym roku w ROX Tigers – grupa przyjaciół kroczyła razem ku końcowemu triumfowi. Delikatna zniżka formy, odnotowana w trakcie rozgrywek, nie przeszkodziła IMT w zajęciu drugiej lokaty w letnim splicie NA LCS, co dało zespołowi miejsce w półfinale ligi.

Niespodziewana porażka Cloud9, które uległo Team Dignitas w ćwierćfinałowym spotkaniu, utworzyło dla Immortals niepowtarzalną okazję – triumf nad Counter Logic Gaming gwarantował ekipie Pobeltera bilety do Wuhan. Ta motywacja wzniosła zawodników na wyżyny ich możliwości – cały zespół zaprezentował się wyśmienicie w półfinałowym starciu z CLG, które było kompletnie bezsilne wobec dominacji Immortals. Szybkie zwycięstwo z wynikiem 3-0 zapewniło formacji drugi koszyk podczas losowania grup Mistrzostw Świata, w którym zostało przydzielone do rywalizacji z Longzhu Gaming oraz GIGABYTE Marines.

Czy SSONG oraz Flame zagrają na nosie swojej byłej organizacji? Zawodnicy Immortals są w bojowych nastrojach, a w niedawno opublikowanym przez Inven Global wywiadzie, trener postawił poprzeczkę wysoko – wynikiem satysfakcjonującym SSONGa jest występ w półfinale Mistrzostw Świata. Losowanie potoczyło się dla ekipy dość szczęśliwie, dając jej realne nadzieje na awans do fazy play-off. Czy formacja Immortals zostanie czarnym koniem tego turnieju?

Prognozowana lokata: 5-8. Miejsce