Pod koniec 2019 roku zakończenie kariery ogłosił najbardziej utytułowany węgierski zawodnik. Vizicsacsi, gdyż o nim mowa, długi czas był poza profesjonalną sceną, ale niedawno dołączył do grającego na rodzimej scenie Orange Panther Gaming. A wczoraj opisał całą sytuację związaną z odejściem, jak i powrotem na swoich mediach społecznościowych.

Kiss Tamás karierę esportową zaczął w 2013 roku. Przez pierwsze dwa lata grał na różnych turniejach, aż do momentu, gdy wraz z UOL udało mu się awansować do EU LCS. W barwach jednorożców grał bardzo długo i to utrzymując się na szczycie europejskiej sceny. Największym sukcesem Węgra było zwycięstwo na turnieju IEM Season 11 Oakland, jednak brakowało mu najważniejszego dla zawodnika League of Legends, czyli występu na worldsach.

Unicorns Of Loves trzy razy grało w regionalnych finałach i za każdym razem brakowało niewiele do awansu na mistrzostwa świata, lecz koniec końców się nie udawało. Dlatego Vizicsacsi przeniósł się do FC Schalke 04 Esports. Tam letni split ułożył się genialnie dla niemieckiej formacji i wydawało się, że zobaczymy węgierskiego toplanera na worldsach. Jednak S04 przegrało dwa kluczowe starcia z Fnatic oraz G2 Esports i musiało się obejść smakiem. Csacsi się nie poddał i po przejściu do Splyce w końcu się udało. Po wygranej 3-2 z Origen i 3-0 z Schalke SPY awansowało na worldsy. Za to na nich spisało się bardzo dobrze, awansując z grupy B z rekordem 4-2 oraz ugrywając mapę na SK Telecom T1 .

Potem Vizicsacsi pożegnał się z fanami, ogłaszając zakończenie kariery. Natomiast nie dawno znów zaczął grać soloq i nawet dołączył do grającego na węgierskiej scenie Orange Panther Gaming. Ekipa jak na tamtejszą scenę ma w składzie zdecydowanie najbardziej doświadczonych zawodników. Poza Csacsim gra tam między innymi Skude, którego możecie kojarzyć z występów w Team Singularity podczas zeszłorocznego EU Masters.

Wczoraj węgierski toplaner opublikował na swoich mediach społecznościowych dłuższy post opisujący całą sytuację. Wspomniał w nim, że zawsze starał się wykazywać profesjonalne podejście i grał cały czas, próbując stawać się coraz lepszym. Jednak z czasem powoli się wypalał, a najgorszy okres przyszedł w Splyce. Tam co prawda były wyniki, ale poniesione strasznym kosztem. Nawet w niedzielę nie mógł sobie pozwolić na chwilę przerwy, ponieważ wtedy czekała go rozmowa z trenerami i groźby zastąpienia graczem z akademii. To wpłynęło na nie tylko oczywiste psychiczne pogorszenie, ale i fizyczne od ciągłego stresu. Także nic dziwnego, że postanowił zrobić przerwę od tej gry. Zwłaszcza że jak wspomina, wiele mu pomogła i mógł się zacząć realizować w innych dziedzinach życia. Na koniec dodał, że znów zaczął odczuwać przyjemność z gry i dlatego dołączył do Orange Panther Gaming, a w najbliższym czasie podejmie decyzje, co chce robić w przyszłości.