Minionego weekendu odwiedziliśmy studio LEC i porozmawialiśmy z paroma czołowymi zawodnikami z Europy. Jednym z nich był Tore „Tore” Hoel Eilertsen. Poruszyliśmy między innymi szanse Excel na play-offy, kwestie zmiany pseudonimu, i jego współpracę z Patrikiem.

Matematycznie nadal macie szanse na play-offy, jednak przed Wami trudne wyzwanie w postaci G2, fnatic, Origen. Dacie radę zakwalifikować się do fazy pucharowej?

Obecnie powiedziałbym, że nasze szanse są mierne, ze względu na to jak bardzo słabo graliśmy ostatnimi razy. Nie czuję się z tym dobrze, ale na koniec przemyśleń zawsze dochodzę do wniosku, że jesteśmy w stanie to zrobić. Były tygodnie, w których graliśmy bardzo dobrze – jeżeli wróci tamta forma, to definitywnie mamy taką możliwość. Z każdą kolejką gramy też coraz lepiej, więc jeżeli ta tendencja się utrzyma, to powinniśmy się załapać do czołowej szóstki.

Na czym w takim razie musicie najbardziej popracować?

Moim zdaniem na komunikacji. Ostatnimi czasy zupełnie się ona różni kiedy gramy na scenie, od tej, która przejawia się w naszych treningach. Często ludzie zapominają o swoich rolach i przez to się gubimy, a problemy z komunikacją sprawiają, że nie możemy się w takich sytuacjach odnaleźć. Chociaż teraz jak to mówię to uświadamiam sobie, że to po prostu presja grania na scenie. Podczas treningów jesteśmy spokojni, przekazujemy o wiele więcej informacji, gramy lepiej pod względem macro. Koniec końców jesteśmy młodym zespołem – jeżeli włożymy wystarczająco dużo pracy, a wiem że tak zrobimy, to będziemy grać o wiele lepiej i potencjalnie dojdziemy do topki.

Domyślam się że tutaj sporo do powiedzenia będzie miał YoungBuck, który jest już wręcz weteranem. Co byś powiedział o jego technikach i o nim jako osobie?

Osobiście bardzo go lubię, tak samo jak jego asystenta, który przyszedł wraz z nim z fnatic. Są bystrzy i potrafią naprawdę sporo nauczyć. Już się tak naprawdę sporo od nich nauczyliśmy, a jeszcze tak dużo mam wrażenie mogą nam przekazać. Starają się także zaimplementować w naszych życiach dobre nawyki. Są naprawdę świetni, i moim zdaniem dają z siebie wszystko co mogą. Nasze porażki nie powinny być na nich zrzucane – to w stu procentach nasza, zawodników, wina.

Czy YoungBuck próbuje zaimplementować w Waszym stylu gry styl techniki starego fnatic, czy tworzycie jednak wszystko po swojemu?

Definitywnie staramy się być sobą. Nie kopiujemy i nie chcemy kopiować żadnej innej drużyny. Głównie obecnie chcemy grać dobrze drużynowo i staramy się pokazywać dobre macro.

Osobiście najlepiej mi się z Waszego składu ogląda obecnie Patrika. Powiedz mi, jak wygląda komunikacja z nim na dolnej alejce, skoro ten aspekt jest problemem u Was w ekipie, i czym się różni gra z nim od gry z Kobbe?

Przede wszystkim ja i Patrik mamy bardzo podobne, jak nie takie same, charaktery. Przez to o wiele lepiej się rozumiemy. Jesteśmy chyba lepszymi przyjaciółmi. Nie ubliżając oczywiście Kobbemu, z nim też się przyjaźniłem i przyjaźnie nadal. Po prostu z moim obecnym ad carry mniej się różnimy chociażby pod względem wieku.

W samej grze mało tak naprawdę zależy od strzelca w zakresie komunikacji. Te obowiązki zazwyczaj spadają na wspierającego, który w większości przypadków ma najmniej zaangażowaną mechanicznie postać. Mój partner ma głównie dobrze grać mechanicznie. Z Patrikiem dogaduje się świetnie, niemniej tak jak wspomniałem, to komunikacja całego zespołu jest aspektem, nad którym będziemy pracować.

Z tego co potrafię w takim razie wywnioskować to jesteś shotcallerem w Excel?

Tak można by rzec, jednak nie jest to takie proste. Faktycznie najwięcej przewodzę podczas rozgrywki. Trzeba wspomnieć że każdy z nas ma określone role, więc jak jednemu się nie powiedzie, to można zaobserwować efekt domina.

W takim razie na sam koniec chciałbym zadać osobiste pytanie – skąd zmiana nicku na Tore z Norskerena?

Jakby to powiedzieć – Norskeren jest skopiowane od Svenskerena. Miałem jakieś 13, 14 lat kiedy oglądałem jedne z pierwszych sezonów wtedy EU LCS, i spodobał mi się ten pseudonim. Nie pamiętam niestety, czemu akurat zgapiłem od niego, ale wciąż jest moim idolem.

Jeżeli chodzi o obecny nick, to Tore jest łatwiejsze do wypowiedzenia przez ludzi, a poza tym mam tak na imię, więc tak mnie łatwiej ludzie zapamiętają. No i moim zdaniem jest nawet chwytliwe. 

Mateusz „Yoshi” Miter – śledź autora na twitterze   →