Środa w finałach europejskich lig regionalnych przebiegła bez żadnych zaskoczeń. W finałach Ultraligi, LVP Superligi i NLC faworyci wygrywali 3-0, więc były to spotkania bez większych historii. Zwycięskie formacje mogą śmiało liczyć na dobre występy na EUM.

Społeczność obserwująca polską scenę esportowego League of Legends przez finałem Ultraligi była podzielona. Niektórzy nie czuli żadnych emocji, a inni nakręceni serią TEG vs IW, nie mogli się doczekać starcia ekipy marlona z AGO Rogue. Nie powinno to też dziwić, Ultraliga w tym roku nie stoi na wybitnym poziomie. Natomiast można było się spodziewać całkiem niezłych emocji i może jakiegoś młynu. O tym jednak fani szybko mogli zapomnieć. RGO pokazało różnicę klas i z łatwością wygrało 3-0. Nagrodę MVP serii dostał Rabble, a ciekawostką jest to, że to już czwarty triumf akademii Rogue w rozgrywkach Ultraligi. Łotrzyki wygrywały każdą wiosenną edcyję naszej ligi.

Jeszcze większy stomp zobaczyliśmy w Hiszpanii. Fnatic TQ wręcz zmiażdżyło BISONS ECLUB 3-0, a żadna mapa nie wyszła nawet poza 31 minutę. Największą różnicę zrobiła dolna oraz górna alejka. Oscarinin, BEAN i Rhuckz pokazali się ze znakomitej strony. Jednak to by się nie udało bez kapitalnych zejść Maxi'ego. Duński jungler zagrał raz Viego dwukrotnie Lee Sin'em, którym wykręcił statystyki 13/4/22. Także nie powinno dziwić, że dostał tytuł MVP serii.

Lekkim faworytem w rozgrywkach ligi północnej było X7 Esports. Jednak sam pisałem, że możemy spodziewać się wyrównanej serii. Zwłaszcza że poprzednio X7 wygrało 3-2. Natomiast NLC przebiło nawet LVP superligę i żadna mapa nie wyszła poza 30 minutę. Ekipa, w której analitykiem jest DevilPiotr, totalnie zaorała oponentów 3-0. To oznacza, że X7 rozpocznie EU Masters od main eventu, a Bifrost będzie musiało się przebić przez fazę Play-In.