Dzisiejszego dnia miało się nic większego nie wydarzyć, ponieważ na papierze mieliśmy mocno nakreślonych faworytów w każdym spotkaniu. DetonatioN FocusMe jednak pokazało, że to co jest na papierze, a co w grze, to dwa różne światy.

W fazie wybierania nie zobaczyliśmy żadnych nowości. DFM wzięło Gnara, Udyra, Zoe, Kai'Se i Alistara. Za to Cloud9 zdraftowało Jayce'a, Nidalee, Oriannę, Varusa i Leonę.

Natomiast w samej grze działo się bardzo dużo zaskakujących rzeczy. Pierwszą krew zgarnął Steal wyłapując Blabera na górnej rzece. Jednak to nie dało jeszcze wielkiej przewagi Japończykom, gdyż C9 zgarnęło eliminację w walce dwóch na dwóch, na dolnej alei. Jednak nie licząc smoków to była ostatnia dobra w pierwszych 20 minutach akcja w wykonaniu Cloud9. Po niej DetonatioN  FocusMe przyśpieszyło i Steal wziął Herolda. A potem wraz z Evim wyłapał przeciwnego toplanera i korzystając z epickiego potwora, zniszczył wieżę. Następnie pierwsze zabójstwo zgarnął Aria po ponownym wyłapaniu Blabera.

W środkowym etapie gry Cloud9 miało parę dobrych zagrań, jednak DFM cały czas prowadziło przynajmniej dwoma tysiącami sztuk złota. W pierwszej walce drużynowej świetnie zainicjował Steal, lecz ta nie potoczyła się tak świetnie dla Japończyków, gdyż podczas wejścia w rywali Gnar nie zdążył kliknąć umiejętności specjalnej i zmienił się w małego, po czym od razu został wysadzony. Mimo to poszło równo, ponieważ Aria zadawał masę obrażeń. Natomiast kilka minut później Evi zrewanżował się i zainicjował w genialny sposób, dzięki czemu DFM zgarnęło Nashora i przybliżyło się do zwycięstwa. C9 chciało szybko odpowiedzieć ustawiając się pod smokiem, ale tam znów świetnie wszedł japoński toplaner i mistrzowie LJL poszli zakończyć rozgrywkę.

Teraz sytuacja w grupie C zrobiła się bardzo ciekawa, jednak nie dla mistrza LCS. Liderem jest DWG KIA z rekordem 2-0, a wyniki 1-1 mają Japończycy i Infinity Esports. Za to C9 na razie jest bez zwycięstwa, a już jutro o 18:00 zagra z INF.