Siódma kolejka League of Legends European Championship jasno zdefiniowała losy trzech drużyn. Trzy najgorzej lokowane obecnie zespoły matematycznie nie mają już szans na fazę pucharową.

Były liczne zmiany. Była zmiana FORG1VENA na Innaxe'a. Były rotacje pomiędzy głównym składem, a tym akademickim, w czego rezultacie na środkowej linii LEC zobaczyliśmy Selfiego. Były iskierki nadziei i zaskoczenia, wszak porażka obecnych liderów, G2 Esports z Schalke 04 sprawiła, że wiele osób na krótki moment uwierzyło w powrót niemieckiej organizacji. Wszystkie zmiany i próby jednak nie pomogły, a mierne rezultaty doprowadziły do sytuacji, której wielu się spodziewało. Schalke, Vitality i SK Gaming pożegnały się z jakimikolwiek szansami na play-offy.

Patrząc w drugą stronę, nikt jeszcze nie może być w 100% pewny pojawienia się w nich. Obecnie na szczycie jak wspomniałem, znajduje się G2 Esports. Jankos i spółka wydają się być obecnie nie do zatrzymania, pokonując ostatnio fnatic i Origen, dwie formacje ex aequo na drugim miejscu. Najciekawiej zapowiada się rywalizacja pomiędzy Misfits, Rogue, MAD Lions i Excel Esports. Do zakończenia fazy zasadniczej zostały nam dwie kolejki, czyli tylko cztery spotkania. Pomiędzy siódmym Excel a czwartym Misfits i Rogue jedynie dwie wygrane różnicy, a pomiędzy wymienioną czwórką zobaczymy jeszcze tylko jeden mecz. Każda z drużyn okupująca środek tabeli musi w takim razie dać z siebie wszystko przeciwko ścisłej czołówce, jak i miernej, tytularnej trójce.

LEC wraca już w najbliższy piątek o godzinie 18:00.